Jak tak się
zastanowić, to całkiem sporo istniejących rzeczy nie widać gołym
okiem, i nie chodzi tu o duchy, ale np. o fale radiowe, drobnoustroje
itp. Dziś o dwóch takich niewidocznych rzeczach - o brudzie i o
dźwięku.
O tym czym jest
brud można dowiedzieć się z książki Olgi Woźniak "Brud",
brawurowo zilustrowanej przez Patryka Mogilnickiego. Ilustracje dobrze
by pasowały do książki o kosmosie, a tu okazuje się, że chodzi o
prozaiczny i z pozoru niezbyt interesujący brud. Obrazki
Mogilnickiego są dość abstrakcyjne, ale informacje w tekście dla
odmiany bardzo praktyczne, np. skąd się bierze kurz, jak się
pozbyć roztoczy z pluszaków, dlaczego nie warto się zbyt często
myć, ale warto dbać o czyste ręce itp.
Druga książka to "Dźwięk"
Ireny Cieślinskiej z ilustracjami Patricij Bliuj-Stodulskiej. Tu
ilustracje sa już bardziej dosłowne. Sama książka podzielona jest na części z rozmaitymi "dźwiękowymi" ciekawostkami:
skąd się bierze dźwięk, dlaczego w kosmosie jest cisza, jakie
zwierze jest najgłośniejsze na świecie (nie jest to lew ani
wieloryb), ile decybeli ma szmer liści a ile wybuch wulkanu, czy
biedronki maja uszy itp.
Tytuł: Brud
Autor: Olga
Woźniak, il. Partyk
Mogilnicki
Wydawnictwo: Hokus-Pokus 2012
Wiek: 5+
Tytuł: Dźwięk
Autor: Irena
Cieślińska, il. Patricija
Bliuj-Stodulska
"Prawdziwa bajka" M.Łozińskiego i M.Ignerskiej jest przystępna treściowo, ale ilustracyjnie - prawdziwy kosmos;). Z pewnością słysząc o prawdziwej bajce, mało kto
wskazałby w pierwszym odruchu właśnie na ta książkę. Treść
jest dość przystępna – dwoje ludzi jedzie samochodem, w pewnym
momencie zauważają, że jedzie z nimi jeszcze ktoś, powoli rodzi
się między nimi więź (również dosłowna, gdyż chodzi o
malutkiego pajączka). Ilustracyjnie wszystko jest trochę mniej
oczywiste; kto zgadnie co przedstawiają kolejne plansze w książce?
Jedno jest pewne;
jest Ignerska - będzie okazja poćwiczyć wyobraźnię;)
Dziś trzy książki
dla chcących zgłębić świat pieniędzy i ekonomii. Napisane
prostym językiem, z zabawnymi ilustracjami i co najważniejsze,
przedstawiające ekonomię taką jaka jest w istocie, czyli jako
wiedzę bardzo życiową (czy da się żyć bez pieniędzy...?)
Nie byłam nigdy
fanem wiadomości ekonomicznych, ale "Ekonomia. To o czym
dorośli ci nie mówią" Bogusława Janiszewskiego najpierw
wyjaśnia skąd się w ogóle wzięły pieniądze, po czym
niepostrzeżenie przechodzi do trudniejszych pojęć jak: wartość
realna pieniądza, czarny rynek, fundusze inwestycyjne czy kredyt
obrotowy. Książka jest adresowana głównie do dzieci/młodzieży w
przedziale 10-14 lat, których zainteresuje wyjaśnienie różnych
niejasnych pojęć używanych w serwisach informacyjnych, jednak i
starsi czytelnicy chcący nadrobić braki z podstawowej wiedzy
ekonomicznej mogą znaleźć w książce coś ciekawego.
Mój 10-latek z ochotą przeczytał całą ksiażkę i czasem do niej wraca, podoba mu się dynamicznie napisana treść i komiksowe ilustracje. "Ekonomia" to najbardziej prozaiczna i praktyczna część z bardzo lubianej u nas w domu serii "To o czym dorośli ci nie mówią bo często sami nie wiedzą".
Druga książka to
"Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela"
Grzegorza Kasdepke. To historia o panu Rysiu, który założył ogród
z różnymi dziwnymi stworzeniami (czyli ekonomicznymi terminami).
Jako że taki ogród to inwestycja, w miarę rozwoju akcji książki
pan Rysio musi się zmierzyć z takimi stworami jak chude zarobki,
szczerzący kły fiskus, puchaty i milutki zysk czy zębate zarobki.
Równolegle do biegu akcji w specjalnym okienku wszystkie ekonomiczne
pojęcia są wyjaśniane w sposób prosty i zrozumiały dla każdego
mającego do czynienia z obrotem pieniędzmi (10+?). Dużym atutem
książki są ilustracje Daniela de Latour – zabawne i nieco
absurdalne.
Na koniec jeszcze książka "Pieniądze dla początkujących", omawiająca podobne zagadnienia jak "Ekonomia" z początku tego wpisu (po co ludziom banki, jak poradzić sobie z długami, kupno i sprzedaż akcji, kryptowaluty itp.). Mój 11-latek ksiażkę przeczytał, ale stwierdził, że "Ekonomia" lepsza.
Tytuł: Ekonomia.
To o czym dorośli ci nie mówią (bo często sami nie wiedzą)
Autor: Boguś Janiszewski, Max
Skorwider
Wydawnictwo: Publicat 2016
Wiek: 10+
Tytuł: Zaskórniaki
i inne dziwadła z krainy portfela
Autor: Grzegorz Kasdepke, Ryszard
Petru, il. Daniel de Latour
Wilk jest
klasycznym (czarnym) bohaterem wszelkich bajek i opowieści dla
dzieci. Jest wilk – będzie groźnie, choć z drugiej strony też
pewnie ciekawie (opowieść o 3 świnkach i budowanych przez nie domkach wszyscy u nas
uwielbiają). Dziś zatem przegląd kilku "wilczych"
opowieści.
Najpierw
wspomniana już historia o 3 świnkach, tu akurat w wersji
z wydawnictwa Tako. Każde dziecko dobrze wie, co mówi wilk przy
każdym domku;
"Uważaj, bo
jak nie otworzysz mi drzwi,
będę dmuchał i
dmuchał co sił
i twój domek
rozpadnie się w pył!"
Oczywiście ta
kwestia istnieje w wielu wersjach, pewnie najsłynniejsza to ta: "Bo
jak chuchnę, i dmuchnę, to ....)
Przy tej okazji
warto zajrzeć do innych opowiadań z wyd. Tako (seria OQO – na
blogu było już o "Matce bohatera" z tej serii) – są
dość krótkie a zarazem zgrabne tekstowo, oprócz tego ciekawe graficznie, opowieści nie są nazbyt infantylne (wbrew pozorom dzieci lubią
historie, gdzie traktuje się je jak poważnych czytelników..)
Następna książka,
gdzie wilk szczerzy kły to ideał każdego rodzica – czyli
książka bez słów (dziecko może czytać/oglądać samo,
choć na pierwszy raz z pewnością lepiej z rodzicem). Chodzi tu o
"Czerwonego Kapturka" zilustrowanego przez Izabelę
Dudzik, a wygląda on w tej wersji tak:
(Gdyby komuś
brakowało słów podczas opowiadania, z tyłu książki jest
podpowiedź napisana przez Marka Jagielskiego).
Jeśliby natomiast ktoś szukał
książki łamiącej stereotyp o złych wilkach, można zajrzeć np.
do książki Piji Lindenbaum "Nusia i wilki".
Nieśmiała i strachliwa w przedszkolu Nusia pewnego dnia znajduje
się sama w ciemnym lesie, gdzie nagle zostaje otoczona chmarą
wilków..I to właściwie ostatnia groźna scena w tej książce, choć
bynajmniej nie dlatego, że główny bohater zostaje
zjedzony. Amatorom zębatych, ale niezbyt groźnych wilków książka z pewnością się spodoba.
Idąc tym tropem,
okazuje się, że jest wielu apologetów tylko-z-pozoru-złego
wilka, więc na koniec można sobie przeczytać, jak historia o
trzech świnkach wyglądała z punktu widzenia głównego winowajcy. W książce
"Prawdziwa bajka o 3 małych świnkach" Jona
Scieszka okazuje się, że wilk dmuchał i chuchał na
domki świnek, bo tego akurat dnia miał katar i dwie pierwsze świnki zjadł po prostu przypadkiem...
Na koniec jeszcze link do książki, gdzie to wilk jest dobry, a świnka zła;) "The three little wolves and the big bad pig"
Dużo ciekawych (graficznie) wilków można znaleźć też w blogowym wpisie o postaci nieodłącznie z wilkiem związanej, czyli o Czerwonym Kapturku
Bogna Pniewska
szczególnie delikatnie i z uczuciem maluje przyrodę – drzewa,
kwiaty, chmury - niby narysowane, ale kto wie, może zaraz ożyją.
Jak np. w książce "O wiadukcie kolejowym, który chciał
zostać mostem nad rzeką i inne bajki" Tiny Oziewicz.
Oziewicz także lubi "ożywiać" rzeczy zwykłe i codzienne;
przyrodę (piasek, liście, muchomory), a także przedmioty (most, wąż od prysznica). O ich przygodach opowiada właśnie książka "O wiadukcie.." Jeśli chodzi o
ilustracje, najbardziej spektakularnie przedstawia się zwłaszcza
pierwsze opowiadanie - o tytułowym wiadukcie. Pewien
wiadukt miał dość stania nad jezdnią i sznurem pędzących po
niej samochodów i postanowił poszukać rzeki, gdzie mógłby stać
jako wiadukt. Swoją drogą wiele osób myli mosty z wiaduktami, ale
tytuł opowiadania wskazuje jakie jest poprawne użycie tych dwóch
słów (wiadukt nad drogą, most nad rzeką..)
Opowiadanie o
wiadukcie zainspirowało także inną polską ilustratorkę, Martę
Ignerską; o jej interpretacji opowiadania " O wiadukcie .."
było już na blogu o tu.
Pniewska
zilustrowała też książeczkę (trochę terapeutyczną) o małej
pandzie "Panda Bonia". Tytułowa bohaterka mieszka
sobie w lesie wraz z bratem i rodzicami. Bardzo często uczy się
nowych rzeczy, ale niestety nie chce nauczyć się chodzenia po
drzewach; kiedyś próbowała, ale mocno się potłukła i od tamtej
pory nie chce już próbować ponownie. Spotkanie z małą Szczekuszką
powoduje jednak, że mała panda zaczyna zmieniać zdanie..
Na koniec magiczna
i wzruszająca opowieść Zofii Staneckiej "Świat według
dziadka", również zilustrowana przez Pniewską. Opowiada o
chłopczyku Rysiu, którego mama często zabiera w odwiedziny do
dziadka. Chłopiec nie lubi tych odwiedzin, nudzi mu się tam, aż do
dnia, gdy mama zostawia go z dziadkiem samego. Ryś odkrywa, że
dziadek jest inny niż mu się z początku wydawało, poprzez rozmowy
z nim zaczyna inaczej patrzeć na świat.
Książkę
Staneckiej bardzo dobrze się czyta; z jednej strony opowiada o
zwyczajnych zdarzeniach jakie się każdemu mogą przytrafić, a
główny bohater Ryś wcale nie jest przykładnym, grzecznym chłopcem
(np. rysuje na stole wzorki w rozsypanym cukrze), z drugiej jednak
strony poprzez wprowadzenie "zaczarowanych" przedmiotów
(laska zamieniająca się w drzewo, chodzący fotel) autorka
pokazuje, że dziadkowie i wnuczkowie potrafią mieć bardzo podobną
wrażliwość, niedostępną dla rodziców.
Jeśli chodzi o
opowiadania Staneckiej, "Świat.." to dla mnie nr 1 jej
autorstwa. Już dawno żadna książka, z tak małą ilością
obrazków, nie wzbudziła u nas takiego zainteresowania.
Tytuł: O
wiadukcie kolejowym, który chciał zostać mostem nad rzeką i inne
bajki
Coś dla
młodych zwiedzających-samodzielnie czytających, ciekawych świata,
ale niekoniecznie zainteresowanych w którym wieku który budynek
zbudowano. Duet Marta Spingari (tekst) i Marianna Oklejak
(ilustracje) wydał w ostatnich latach całkiem pokaźną już serię
6 książeczek opisujących różne miasta Europy; Paryż, Rzym,
Praga, Londyn, Barcelona, a także Kraków i Warszawa. Książeczki
są napisane w tonie młodzieżowym, a ciekawe opowieści o
miejscach, ludziach i zabytkach dopełniają barwne ilustracje Oklejak. Pozycja
jak znalazł dla młodszej i starszej młodzieży, jak i dla tych
znudzonych grubymi podróżniczymi tomami z masą coraz
dezaktualizujących się informacji. Nie dowiemy się jednak z tych
przewodników gdzie nocować ani co zjeść oraz na jakiej dokładnie
ulicy dany zabytek jest – tą wszak nużącą częścią
podróżowania zajmują się już zwykle rodzice młodych
podróżników..