Ciemne kadry z książki „Księżycowy sorbet” kojarzą mi się z zimą, kiedy szybko robi się ciemno i nietrudno dostrzec przez okno co się dzieje u sąsiadów. Jednak akcja tej książki dzieje się w czasie upalnej nocy, kiedy jest tak gorąco, że nawet odległy księżyc zaczyna się topić..
W książce dzieje się niewiele, a zarazem dużo. Jest tak gorąco, że każdy szuka choć cienia wytchnienia i dobrze, że znalazł się ktoś, kto postanowił ten roztapiający się księżyc złapać, a następnie podzielić się nim z sąsiadami. Wydarzenia w opowiadaniu są z jednej strony bajkowe i całkiem nierealne, ale z drugiej.. jak ktoś chce pomóc, zawsze znajdzie sposób, który wcześniej nikomu nie przyszedł do głowy. Podobne są też ilustracje, które zresztą najbardziej przykuwają uwagę w tej książce; z jednej strony mamy zwyczajne kadry z rozświetlonych kamienic, ale z drugiej – bohaterami książki są wilki, zakwita księżycowy kwiat, z którego z czasem wyrasta księżyc itd.
Jak to zwykle bywa z
książkami z Korei, opowiadanie jest trochę inne niż to, do czego przywykliśmy w
Europie; akcja jest mało dramatyczna, puenta mało wyraźna, ważne okazują się drobne
gesty i wrażliwość na świat wokół.
Ksieżycowy
sorbet
B.Heena
Kwiaty
Orientu 2018
Wiek: 5+
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz