Kilka lat temu angielskie wyd.Macmillan wydało serię uproszczonych bajek dla dzieci wraz z dołączoną płytą CD z czytanym tekstem. Seria liczyła sobie 6 książeczek, a moim dzieciom najbardziej spodobała się ta o 3 sprytnych kozach („The Billy Goats Gruff”) i 3 świnkach, choć i historia o Złotowłosej czy Czerwonym Kapturku to klasyka dziecięca, która wciąż ma wzięcie. Dużą zaletą książeczek, oprócz wyrazistej kreski Nicka Sharratta (który zilustrował np. „There’s a Shark in the Park”) to otwierane okienka, bardzo atrakcyjne zwłaszcza dla przedszkolaków.
Książki polecam przedszkolakom, do samodzielnej lektury można je podsunąć też młodszym dzieciom szkolnym, które w angielskim czują się już swobodniej. Takie prawdziwe opowiadania są zwykle ciekawsze niż czytanki w szkole, a jeśli dziecko zna już większość słówek, warto puścić też płytę.piątek, 4 grudnia 2020
wtorek, 1 grudnia 2020
D.Bedford, T.Warnes „Gdzie jest Mikołaj?”
Im bliżej Świąt tym częściej dzieci myślą o św.Mikołaju; czy na pewno zdąży dać wszystkim prezenty, w jaki dokładnie sposób wejdzie do domu, czy znajdzie naszykowane dla niego ciasteczka? Również mały Miś marzy o tym by spotkać św.Mikołaja. Postanawia nie spać i na niego zaczekać..
„Gdzie jest
Mikołaj?” to ciepła książka o świątecznym oczekiwaniu i rodzinnej bliskości,
dla dzieci 3-6 letnich.
Gdzie jest
Mikołaj?
D.Bedford,
T.Warnes
Egmont 2006
Wiek: 3+
czwartek, 26 listopada 2020
Rzecz o słówkach („Od mikmaka do zazuli”, „Wihajster”, „Na końcu języka”, „Nolens volens”)
Mijający rok obrodził w książki dla dzieci tłumaczące znaczenie i pochodzenie wyrazów, fraz, powiedzeń itd. Choć u nas w domu jak do tej pory największym wzięciem cieszyła się książka M.Strzałkowskiej „Dawniej czyli drzewiej” (jakże się tu oprzeć dowcipnym ilustracjom A.Pękalskiego), dziś kilka następnych propozycji.
"Ale masz
ładny lajbik"
Na początku
dwie książki rodzinnego duetu M.Rusinek&J.Rusinek, „Od mikmaka do zazuli”
(regionalizmy) i „Wihajster” (z jakiego języka przywędrowało do Polski słowo
kuchnia, husarz itd.) J.Rusinek znana jest z klimatycznych ilustracji i pod tym względem „Od mikmaka..” zachwyca ilustracjami z elementami folkloru. „Wihajster” ma
bardziej formę tematycznego leksykonu i znów działające na wyobraźnię ilustracje
Rusinek powodują, że łatwiej skojarzyć z jakiego kraju dane słowo do nas
przywędrowało. Swoją drogą w trakcie lektury zadziwia, jak wiele słów w
j.polskim pochodzi z j.niemieckiego (cukier) czy też z krajów azjatyckich
(tapczan). Na końcu książki bonus; zestaw kilku słów, które przeszły z
j.polskiego do innych języków (spruce, grenze).
Wszyscy
zainteresowani tematem (ci raczej trochę starsi) koniecznie niech zajrzą też do
książek Katarzyny Kłosińskiej (np. „Skąd się biorą słówka?”)
Żywe srebro
Pięknie
wydana jest także inna książka o polskich związkach frazeologicznych i
przysłowiach „Na końcu języka”. Niestety mimo świetnych ilustracji, książka nie
znalazła u nas swego czytelnika, być może dlatego że jest to już bardzo typowy
leksykon, wiec raczej dla takich co lubią czytać encyklopedie i słowniki. Również
poznawczo książka zawiera frazy raczej znane, lub takie których znaczenia łatwo
się domyśleć, więc w miarę oczytanego 10-latka książka raczej nie zaskoczy ani
nie zaintryguje.
Zainteresowani podobnymi frazami w innych językach niech zajrzą do "Innymi słowy" Yee-Lum Mak.
Hannibal
ante portas
Na koniec
coś dla starszych dzieci, które miały okazję już się zetknąć z kulturą starożytną i sentencjami
łacińskimi tu i tam. „Nolens volens” to świetne (duże) ilustracje, humor i
dobra proporcja tekstu do ilustracji. Książka raczej dla zainteresowanych
sentencjami nastolatków (dla dorosłych też, czemu nie), większość sentencji raczej
szeroko znana („Dura lex sed lex”), wszędzie podany krótki kontekst
historyczny i kulturowy.
Od mikmaka
do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci
M.Rusinek,
J.Rusinek
Bezdroża
2020
Wiek: 8+
Na końcu
języka
A.Kamińska-Mieszkowska
PWN 2019
Wiek: 6+
Nolens
volens
Z.Kisielewska,
il.A.Dudek, M.Nowak
Druganoga
2020
Wiek: 10+
środa, 25 listopada 2020
Kartonówki dla maluszków. H. Dexet „Rycerz na zamku”, „W drogę” (wiek: 1-2 lata)
Kartonówki H.Dexeta bardzo spodobały się mojemu 3-latkowi, choć jest on już na nie trochę za duży; idealny wiek odbiorcy to około 2 lat. Duże i atrakcyjne ilustracje, wyraziste kolory, prosta akcja, okienka w kartkach – to wszystko sprawia, że książki Dexeta warto podsunąć wszystkim maluszkom w wieku 1-2 lat.
Rycerz na
zamku
H.Dexet
Mamania 2019
Wiek: 1+
poniedziałek, 23 listopada 2020
A.Matraś, „Liczyświnki”, „Kolorysie”. Nauka kolorów i liczenia do 10 (na wesoło;)
Agata Matraś świetnie rysuje i rymuje. Rymy zgrabne i świeże, ilustracje wesołe (jak np. w książeczce „Mały, Duży i czary”). Ostatnio autorka stworzyła kolejne książki dla najmłodszych (raczej już przedszkolaków) – o liczeniu („Liczyświnki”), kolorach („Kolorysie”) i emocjach („Emomisie”). Do tej pory przeczytaliśmy pierwsze dwie i najbardziej podobały nam się „Liczyświnki” – bardziej przejrzyste rysunkowo niż „Kolorysie”, dużo wesołych i krótkich scenek i oczywiście zadania (policz gdzie więcej a gdzie mniej, labirynty, ćwiczenia na spostrzegawczość).
W „Kolorysiach” też są zadania, ale postaci wszędzie już więcej i dużo koloru, co miejscami trochę męczy. Atutem jednak drugiej części są powtykane gdzieniegdzie postaci z malarskiego świata (Frida Kahlo we własnej osobie, mleczarka z obrazu Vermeera, para rolników z obrazu G.Wooda). Wyszukiwanie tych inspiracji to już zabawa raczej dla dorosłych, choć można poszukać oryginału i pokazać dziecku; historia sztuki to świetne hobby na długie jesienne wieczory nie tylko w epoce pandemii.
Mój 3-latek
zainteresował się książkami tylko częściowo, spodobały się natomiast mojej
6-letniej córce, która lubi zagadki (choć ona na te książki jest już trochę za
duża..)
Liczyświnki
A.Matraś
Publicat
2020
Wiek: 3+
środa, 18 listopada 2020
M.Szloser, A.Jamróz „Warstwy”
„Warstwy” M.Szloser z są pięknie zilustrowane, ot siąść z tą książką i podumać przy kawie na tarasie o życiu, ludziach, świecie. Dedykacja Iwonie Chmielewskiej świadczy o literackiej inspiracji autorki i rzeczywiście narracja jest nieco podobna do tej u Chmielewskiej, ale osobiście trochę zabrakło mi tego „Bum” na końcu, które sprawia, że „Kłopot” czy też „Gdzie jest moja córka?” są tak genialne.
Pomysł na książkę opiera się na koncepcji warstw; cebula ma warstwy (niektórzy jak obierają to płaczą), tort ma warstwy (najlepiej jeść wszystkie, bo jak tylko niektóre, to już nie to), itp., ale co dalej z tego wynika? To, że człowiek ma warstwy (albo nawet: maski) wiedzą wszyscy, nawet przedszkolaki, które się uczą społecznych ról. Dla przedszkolaków albo dzieci z podstawówki książka pewnie będzie odkrywcza (narysuj jakie warstwy/ maski ma człowiek), przy okazji może zauważą, że to że mama/pani w sklepie ciągle się uśmiecha nie zawsze świadczy o tym, że jest szczęśliwa, albo że czasem warto sprawdzić, co siedzi pod maską łobuza/surowej nauczycielki/klasowego błazna.
U nas w domu książka przeszła bez echa, myślę jednak, że wielu osobom książka się może spodobać - tak jak się podoba zachód słońca albo kwiat w wazonie.. Kto wie zresztą, może zaduma płynąca z książki pomoże zaakceptować to co trudne i niełatwe, czyli życie, a przy okazji też - siebie.
Warstwy
M.Szloser,
A.Jamróz
Literówka 2020
-
Zaglądając do antykwariatów lub bibliotecznych zbiorów można natknąć się na stare wydania baśni, także te z innych narodów. Jednym ze skutkó...
-
Wybuchła wiosna, wszędzie widać z jaką siłą przyroda budzi się do życia. Bardzo wiosenne są tez ilustracje Ingi Moore. Dużo u niej drze...
-
Ostatnio pojawia się coraz więcej książek o wymiarach zdecydowanie większych niż standardowe A5 czy ewentualnie A4. Przykładem niedawno wyd...