środa, 15 maja 2024

T.Radice, S.Turconi „Toska z lasu”

„Toska z lasu” czyli 3-częściowa komiksowa seria dla młodszych czytelników (6+), której akcja toczy się w czasach turniejów rycerskich i księżniczek. Tytułowa Toska jednak nie jest księżniczką, lecz raczej Robin Hoodem w spódnicy. Mimo to nie przeszkadza jej to w przyjaźni z prawdziwą księżniczką, Lucillą.

„Toskę z lasu” czyta się dobrze. Akcja serii może nie jest specjalnie oryginalna, momentami irytuje też trochę tendencyjne przedstawienie charakteru Toski jako uosobienia emancypacji (a jej brata jako fajtłapy i artysty). Dużą jednak zaletą książki są przyjemne pastelowe ilustracje, dobrze oddające klimat średniowiecza. Komiksy polecamy starszym przedszkolakom i młodszym uczniom podstawówki.
















Toska z lasu

T.Radice, S.Turconi

Egmont 2022

wiek: 6+

sobota, 11 maja 2024

Co mamy. S.Joanniez, J.Concejo „No chodź!”

 „Oto mój tato i moja mama, i ja, i miłość, i uśmiech, i nasza ścieżka. Wszyscy razem

Ten cytat to właściwie podsumowanie książki S.Joannieza i J.Concejo „No chodż!”. Ta krótka wyliczanka to opowieść małego bohatera książki o swojej rodzinie i atmosferze w niej panującej – ciepłej i bliskiej. Na samym końcu zaprasza też do niej czytelnika, stąd tytułowe – „No chodź!”. Książka Joannieza choć krótka, zawiera w sobie duży ładunek pozytywnych emocji. Pomaga też sobie uświadomić to, co mamy a nie widzimy, a co jest całkiem za darmo – rodzinną miłość, uśmiech, bliskość. Lekkości tej krótkiej opowieści dodają jeszcze ilustracje Concejo – lapidarne i wesołe.

Uważni czytelnicy zaś zauważą, że do wyliczanki Joannieza, Concejo domalowała jeszcze swoje elementy: czerwony dzbanek (na miłość) i filiżanki…



















No chodź!

S.Joanniez, J.Concejo

Format 2023

niedziela, 5 maja 2024

A.Wallace G.Poli „Niewidzialny Jeremi”

 Jeremi jest niewidzialny. Nie tak naprawdę, po prostu w grupie dzieci nikt się z nim nie bawi, nie rozmawia. Zawsze stoi sam. Dopiero gdy spotyka Marysię, sytuacja nareszcie się zmienia.

„Niewidzialny Jeremi” to jednak nie jest książka o tym, że jak ktoś jest samotny to powinien czekać, aż pewnego dnia dostrzeże go jakaś Marysia. Po spotkaniu z Marysią Jeremi nagle odkrywa, że tuż obok niego jest Pawełek, którego również do tej pory nikt nie widział. I wtedy Jeremi wreszcie rozumie. Jeśli ktoś się czuje samotny, zamiast czekać na swoją Marysię, lepiej poszukać Pawełka i innych, którzy również stoją samotni i nie mają się z kim bawić. Jednym słowem lepiej wziąć sprawy w swoje ręce i inaczej spojrzeć na świat wokół – nie jako ktoś, kto czegoś oczekuje, ale jako ktoś, kto może coś dać.
















Niewidzialny Jeremi

A.Wallace, G.Poli

Nobell 2023

Wiek: 4+


sobota, 4 maja 2024

M.Vasiliu, G.Jones „Razem. O dziewczynce, jej tacie, smutku i sposobach radzenia sobie z nim”

Mała dziewczynka jest smutna, bo jej tata ostatnio jest jakiś inny niż kiedyś. Kiedyś dużo się z nią bawił, chodził na wyprawy, a teraz jest jakiś inny, smutniejszy, może nawet będzie musiał iść  do szpitala. Dziewczynka jest smutna, a zarazem zła, że ktoś podmienił jej tatę i bardzo chce, żeby było jak kiedyś. Ale nie jest.

Choć w książce ani razu nie pada wyraz „depresja”, dorosły czytelnik szybko się orientuje, dlaczego tata dziewczynki nie zachowuje się tak jak kiedyś. Jednak podobnie bywa ze skutkami innych chorób w domu – nowotwór, przewlekła choroba. Nawet gdy chory rodzic bardzo chce, przez jakiś czas nie będzie jak dawniej, może nawet nigdy.

Książka jest krótka, ale przy okazji lektury można poruszyć jeszcze jedną sprawę – ogólnej dziecięcej frustracji, że rodzic nie jest taki, jak dziecko tego oczekuje. Każdy rodzic czasem miewa poczucie, że nie da rady więcej być dla dziecka, albo dokładnie tak, jak ono by chciało. Z różnych zresztą powodów. Częściowo bywa to zapracowanie, ale równie często niezrozumienie wzajemnych potrzeb, ot, dziecko jest całkiem inne niż rodzic, żyje w swoim, innym świecie.

„Razem” to jednak książka o tym, że mimo (obopólnej!) frustracji, ale przy obustronnych chęciach, da się spotkać gdzieś w połowie drogi. Jeśli rodzic nie ma siły na wędrówki po górach, może wciąż z dzieckiem czytać książki, albo jak nie lubi książek, może chętnie pogra w planszówkę itd. Rodzice muszą sobie wybaczyć, że mimo ogromnych wysiłków finalnie dzieciństwo ich dzieci nie będzie tak idealne jak sobie wymarzyli. Warto jednak wiedzieć, że dla dzieci najważniejsze są chwile RAZEM. Najczęściej nie muszą być wcale idealne i wymarzone, byle by były.




















Razem. O dziewczynce, jej tacie, smutku i sposobach radzenia sobie z nim

M.Vasiliu, G.Jones

Nobell 2024

Wiek: 6+ 


środa, 1 maja 2024

A.Górnicka-Boratyńska, B.Butenko „Zielone pomarańcze. PRL dla dzieci”

Patrząc na okładkę książki syn zapytał: „A dlaczego pomarańcze wtedy były zielone?” Dziś już trudno zrozumieć, jak żyło się 40 lat temu, nikogo nie dziwią pełne półki w sklepach i internet. Myślę, że brak komputerów i telefonów to coś, co współczesnym dzieciom jest sobie najtrudniej wyobrazić. Pokolenia dzisiejszych babć i rodziców wciąż jednak jeszcze dobrze pamiętają, ja to było.

W książce „Zielone pomarańcze” A.Górnicka-Boratyńska stara się przybliżyć współczesnym dzieciom tamtą epokę. Komputerów owszem nie było, ale było za to swobodne bieganie po podwórku, dla wielu dzieci dziś rzecz równie egzotyczna. Były łyżwy na parkingu przed domem, skakanie przez gumę, fartuszki w szkole. A pomarańcze i czekolada raczej tylko od święta, klocki LEGO tylko w Pewexie. W telewizji zaś często filmy o tematyce wojennej i propagandowej, jak „Czterej pancerni i pies”. Ten ostatni wątek mojemu dziecku spodobał się najbardziej, jest fanem czołgów.

„Zielone pomarańcze” to szczególna podróż w czasie do dawnej-niedawnej przeszłości. Książkę zilustrował B.Butenko, jeden z najlepszych ilustratorów książek dla dzieci w czasach PRL.



















O innych książkach zilustrowanych przez Butenkę, pisałam już TU


Zielone pomarańcze. PRL dla dzieci

A.Górnicka-Boratyńska, B.Butenko

Ezop 2012

Wiek:9+


piątek, 26 kwietnia 2024

M.Mykytyszyn „Być jak księżna Daisy”

 Jednym z charakterystycznych zabytków Dolnego Śląska jest Zamek w Książu. Ponad 100 lat temu jego właścicielką była księżna Daisy. Kim była, jak się tam znalazła? O tym wszystkim opowiada niewielka książka M.Mykytyszyna „Być jak księżna Daisy”. Księżna Daisy, czyli żona Hansa Heinricha XV Hochberga, była nie tylko piękna i utalentowana, ale odznaczała się wrażliwością na krzywdę biedniejszych. Zaangażowała się w budowę oczyszczalni ścieków, stworzyła szkołę dla dolnośląskich koronczarek, a w czasie I wojny światowej pracowała jako siostra Czerwonego Krzyża.

Co ciekawe, księżna Daisy wraz z rodziną mieszkała nie tylko w Zamku Książ, ale i w Pszczynie na Górnym Śląsku. Warto się wybrać do Pszczyny, tamtejszy zamek nie tylko robi wrażenie, ale w dodatku posiada w większości oryginalne wyposażenie, czego niestety nie można powiedzieć o zamkach Dolnego Śląska.

Trochę szkoda, że ilustracje w książce są nieco niewyraźne, a okładkowa twarz Księżnej przypomina aktorkę Annę Przybylską. Dopiero na ostatnich stronach książki możemy się dokładniej przyjrzeć twarzy głównej bohaterki. Mimo to jednak dobrze, że taka książka się ukazała. Przybliża ona postać nie do końca związana z historią Polski, ale za to z pewnością istotna dla Dolnego Śląska. Mimo upływu lat, postać księżnej Daisy wciąż rozpala wyobraźnię.

Wszystkim miłośnikom wędrówek po Dolnym Śląsku polecamy też ruiny Starego Książa. Mieszczą się one nieopodal obok Zamku Książ, a prowadzi do niego ścieżka wzdłuż wąwozu. Kto wie, może 100 lat temu przechadzała się tamtędy księżna Daisy?




























Być jak księżna Daisy

M.Mykytyszyn, K.Świerczyńska, M.Subocz

Zamek Książ w Wałbrzychu 2023

Wiek: 6+

 


piątek, 19 kwietnia 2024

M.Szczygielski „Arka czasu”

Czy da się napisać książkę dla dzieci o holokauście, która nie będzie zarazem posępna i przerażająca? M. Szczygielski swoją „Arką czasu” udowadnia, że tak. Bohaterem książki jest Rafał, który co prawda mieszka w warszawskim getcie, ale na świat wciąż patrzy przez pryzmat swojej relacji z ukochanymi dziadkiem, który jak tylko może próbuje chronić chłopca przed coraz bardziej przerażającą rzeczywistością.

Z czasem Rafał zostaje przemycony za granice getta, ukrywa się w warszawskim zoo i planuje ucieczkę Wisłą. A w międzyczasie.. odbywa podróż w czasie, do całkiem innej, bo o 70 lat późniejszej rzeczywistości.

Rzecz jasna podróż w czasie nie może się przydarzyć. Ale z drugiej strony równie nierealne wydaje się czasem to, że ktoś zachowuje optymizm i wiarę w przetrwanie mimo złej rzeczywistości wokół. To dzieci często mają tą niesamowitą cechę, że nawet w skrajnie trudnych warunkach potrafią patrzeć na świat całkiem po swojemu, z tej mniej strasznej, a bywa że nawet i wesołej strony. A to jest trochę jak magia, czarowanie rzeczywistości.

„Arka czasu” na swój sposób próbuje też odpowiedzieć na pytanie: w jaki sposób możliwe było przetrwanie strasznego czasu holokaustu, zachowanie wiary w ludzkość? Może właśnie w taki, jak to się przydarzyło w historii Rafała.









Arka czasu

M.Szczygielski

Stentor 2013

wiek: 12+