„Życie w końcu się poukłada, gdy wyszczupleję. Czekają mnie sukcesy, będę atrakcyjna i wartościowa.”
Czy wszystko zaczęło się od uwag w domu, że za dużo je? A może od komentarza kolegi o fajnych (bo
szczupłych) dziewczynach? Dokładnie nie wiadomo, ale
nastoletnia Debbie pewnego dnia stwierdziła, że jej ciało wymaga radykalnej korekty. Musi
schudnąć, poprawić cerę, pozbyć się cellulitu itd. Niestety mimo coraz
większych wyrzeczeń, jej własne ciało stawało się coraz większym wrogiem, a na wskutek restrykcyjnej diety
zaczęły jej wypadać włosy, na twarzy wyskoczył trądzik, miesiączkowanie ustało. A upragnionej kontroli nad ciałem (i życiem) nie było.
„I po tym wszystkim na co naraziłam swoje ciało, wciąż siebie nienawidziłam. Nawet bardziej, niż zanim zaczęłam kontrolować posiłki.(…) podskórnie czułam, że żadna zmiana wyglądu zewnętrznego nie naprawi bałaganu wewnątrz mnie.”
Debbie dochodzi do ściany. Rozumie, że jest chora i że
dalej tak nie da rady. Małymi krokami zaczyna uczyć się kochać siebie, swoje ciało i mu ufać.
Książka D.Tung to komiksowa opowieść o zaburzeniach
odżywiania, a tak właściwie o braku samoakceptacji. Główna bohaterka
przechodzi długą drogę, by to odkryć. Książkę warto podrzucić komuś, kto się boryka z
anoreksją, walczy ze swoim ciałem. Rzecz jasna zawsze warto o swoje ciało dbać, ale
maniakalne liczenie kalorii to już mocny sygnał, że jest coś nie tak.
„Od kiedy zaczęłam być dla siebie
łagodniejsza i przestałam siebie zawstydzać z powodu własnego ciała, przestałam
też obsesyjnie szukać aprobaty”
Książka kończy się mocnym ostrzeżeniem dotyczącym MS i
Internetu. Pokazywane tam życie (ciało) jest bardzo idealne, jednak tak
naprawdę ono nie istnieje. To zaś, co istnieje naprawdę, to ciało które mam i
z którym warto się zaprzyjaźnić.
O innej książce D.Tung "Wszystko w porządku" pisałam TU.
Moje doskonale niedoskonałe ciało
D.Tung
Nasza Księgarnia 2026
wiek: 13+
