Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przegląd ilustratorów polskich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przegląd ilustratorów polskich. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 marca 2023

Wiersze z il. K.Boguckiej. „Paweł i Gaweł”, „Małpa w kąpieli”, Chory kotek”, „O panu Tralalińskim”

 

Wiosną dobrze się czyta poezję, wiersze zaś zilustrowane wiele lat temu przez K.Bogucką to książkowe unikaty. Eleganckie, namalowane z fantazją i energią, nie zawsze dosłowne. To był dobry pomysł, by każdy wiersz wydać osobno. Choć są one krótkie, każdy wiersz to przecież rodzaj książkowego i życiowego skarbu. Będąc już dziadkiem czy babunią, nie każdy wyrecytuje z pamięci prawa fizyki czy budowę ameby, ale dziecięce wyliczanki i wiersze to i owszem, nawet w dużej ilości i bezbłędnie😉 Bo dziecięce wiersze w jakiś sposób spinają czas, łączą pokolenia, niosą z sobą finezję, humor i życiową mądrość, odporną na życiowe zakręty i kulturowe mody.

Co zaś do książek w tym poście, dwusiostrzana seria liczyła w sumie 4 tytuły (jeszcze „Stefek Burczymucha”), Wytwórnia zaś w ramach serii Jeden wiersz, wydała chyba tylko „O panu Tralalińskim”. Podobno książki sprzedawały się dość opornie, ale na chwilę obecną z nakładu nie zostało właściwie nic, a nawet z drugiej ręki trudno coś kupić. Wydaje się więc, że choć ilustracyjny poziom książek był dość wysoki, w końcu wszystkie trafiły do nieprzypadkowego nabywcy. Są one trochę symbolem epoki wydawniczej w Polsce, jaka miała miejsce kilkanaście lat temu. Nie bano się eksperymentów z formą (K.Pacovska, M.Ignerska), sięgano po nowe tematy. Dziś niestety i tematyka i forma stały się bardziej monotonne i przewidywalne; jak ilustracje to tylko w dosłownych pastelach, a jak tematy to tylko równość, ekologia, tolerancja i emocje☹ 

Choć tych wierszy z il. Boguckiej w sprzedaży już nie ma, wciąż dostępna jest do kupienia z drugiej ręki zabawna książka "Maryna, gotuj pierogi", również zilustrowana przez Bogucką. O książce pisałam TU.














































Paweł i Gaweł

A.Fredro, K.Bogucka

Dwie Siostry 2010

Wiek: 3+


wtorek, 15 listopada 2022

„Jan Marcin Szancer. Ambasador wyobraźni’

 Jan Marcin Szancer niejedno ma imię. Zostawił po sobie mnóstwo rycin i prawdziwie malarskich ilustracji, z którymi kojarzony jest najbardziej. W książce „Jan Marcin Szancer. Ambasador wyobraźni” znajdziemy życiorys artysty, ale przede wszystkim mnóstwo ilustracji z jego książek. Książki powstawały przez kilka dekad, więc podczas lektury książki wielu czytelników przypomni sobie dzieciństwo i tytuły dziś już całkowicie zapomniane. Szancer chyba najlepiej czuł się ilustrując postaci w strojach z dawnych epok - rycerzy, księżniczki, magiczne przedmioty.

Książka dla wszystkich miłośników bajek, baśni i twórczości artysty.

































Na blogu pisałam też o Koniku Garbusku i Lokomotywie z il.Szancera


Jan Marcin Szancer. Ambasador wyobraźni

Oficyna Wydawnicza G&P 2019


poniedziałek, 22 listopada 2021

W galerii sztuki (ilustracji). J.Górski „Alfabet Wilkonia”

 

Kilkadziesiąt lat temu pewnie sam Wilkoń nie przypuszczał, że to właśnie on w XXI w. będzie opowiadał o polskiej szkole ilustracji i postaciach z nią związanych. Większości tych artystów już nie ma, a już z pewnością mało kto jest taki jak Wilkoń – wciąż tworzy i wciąż jest (szczerze!) lubiany.

Opowieści Wilkonia o tamtych czasach można było już przeczytać np. w serii wywiadów „Ten łokieć źle się zgina”, czy też przede wszystkim w „Szczęśliwych przypadkach JózefaWilkonia”. Tym razem Wilkoń opowiada jednak nie o sobie, ale przede wszystkim o innych artystach, choć przez pryzmat własnych z nimi kontaktów, stąd np. o A. Boratyńskim przeczytamy więcej, a np. o H. Matuszewskiej mniej. Nie jest to encyklopedia, nie dowiemy się, kiedy ktoś się urodził i kiedy umarł, zresztą to wszystko można znaleźc w internecie. Wilkoń stara się opisać jaki ktoś był jako człowiek, czy wesoły, smutny, elegancki, towarzyski itd. Dobrze się tą książkę czyta, bo choć z pewnością nie dowiadujemy się o danym artyście wszystkiego, to jednak razem z prezentowaną obok ilustracją można wyrobić sobie o nim jakieś zdanie. I tak w książce poczytamy o J.Heintze, E.Salamon, A.Strumiłło, W.Majchrzaku, M.Mackiewicz, D.Mrozie, G.Rechowiczu, J.Czerniawskim, F.Starowieyskim i wielu innych. Przyjemny jest ten świat Wilkonia, przesycony sztuką, która nadaje wszystkiemu sens. Widać, że Wilkoń jako człowiek i artysta czuje się spełniony i doceniony.

Największe wrażenie robią jednak w książce ilustracje – spory kawał dobrej jakości polskiej sztuki – dzięki czemu i opowieści o artystach są jakieś inne, pełniejsze. 

W zasadzie jest to książka na raz (a nawet na jeden wieczór), jednak z powodu ilustracji można do niej wracać wielokrotnie, gdyż jest to mały album ze sztuką – sztuką ilustracji.


















Alfabet Wilkonia

J.Górski

CzystyWarsztat 2020

czwartek, 29 kwietnia 2021

Jak Tomasz Broda maluje/tworzy Wrocław ("Zrób sobie Wrocław", "Tajemnice Świętej Dzielnicy")

Mało jest nudniejszych lektur niż historia miasta. Zwykle ma ona postać suchej relacji z wydarzeń, które choć ważne, trudno sobie właściwie wyobrazić. Mimo sporego wysiłku, po takiej lekturze w głowie zwykle zostaje boleśnie mało. M.Urbanek (znany autor legend wrocławskich i dolnośląskich) wraz z T.Brodą postanowili zmienić konwencje i stworzyć książkę o Wrocławiu, która da się zapamiętać. W teksie mamy dużo aluzji, żartu, mało poprawności politycznej, ale gdyby dla kogoś to było mało, są tez (a może przede wszystkim) kolaże T.Brody – pomysłowe i fantazyjne (herbatniki jako kamienice, dworzec z wafli a budynek poczty z tabliczki czekolady – czemu nie!)

Jest to świetny pomysł na przykucie uwagi, bo jednak historią Wrocławia jest raczej trudna do zapamiętania (na tle innych miast Polski). Początki są jeszcze jako takie (czyli piastowskie, choć 6 Henryków pod rząd za bardzo sprawy nie ułatwia), ale potem przez kilkaset lat przewijają się głównie czeskie, austriackie i pruskie nazwiska, które zwykle z niczym się nie kojarzą (z wyjątkiem może Napoleona, który oblegał Wrocław w 1807). W zasadzie dopiero po dojściu Hitlera do władzy historia miasta działa znów na wyobraźnię, no ale pomiędzy Piastami a Hitlerem jest jednak spora dziura. Dobrze mieć choć nijakie wyobrażenie co się działo we Wrocławiu przez te wcześniejsze 600 lat, zwłaszcza że namacalne ślady tej epoki wciąż stoją. Książka M.Urbanka gwarantuje, że nie zanudzi młodego czytelnika, choć dobrze by ten czytelnik był już po kursie historii powszechnej i wiedział kim był np. Napoleon albo Róża Luksemburg (i dlaczego zabrali jej ulicę..)
















Broda zilustrował też inną wrocławską książkę, a mianowicie „Tajemnice Świętej Dzielnicy” B.Maciejewskiej. Maciejewska jest znaną popularyzatorką historii Wrocławia i jego zabytków, a jej styl narracji jest też bardziej przewodnikowy niż Urbanka. „Tajemnice..” zaś opowiadają o dość niedużym fragmencie miasta, jednak z pewnością jednym z bardziej urokliwych turystycznie, trochę na uboczu od zgiełku w rynku (chyba że akurat trwa letni festiwal filmowy, wtedy na próżno szukać tam ciszy i spokoju). Sama nazwa świętej dzielnicy wzięła się zaś ze stosunkowo dużej bliskości 4 świątyń – protestanckiej, żydowskiej, katolickiej i prawosławnej – co pokazuje, jak bardzo różnorodny był kiedyś Wrocław. Opowieści Maciejewskiej pełne są anegdot o ludziach żyjących dawniej jak i tych bardziej współczesnych, przede wszystkim zaś zachęcają, by przespacerować się po dzielnicy i podumać o przeszłości i teraźniejszości, bo Dzielnica Czterech Świątyń to dziś jedno z najważniejszych kulturalnych miejsc we Wrocławiu.

Ilustracje Brody są tu mniej fantazyjne niż w „Zrób sobie Wrocław”. Można jednak przyjrzeć się niektórym twarzom w książce i pozgdadywać ich pierwowzory;)


















Zrób sobie Wrocław

T.Broda, M.Urbanek

Funna 1997

Wiek: 12+

 

 

Tajemnice Świętej Dzielnicy

B.Maciejewska, T.Broda

Via Nova

Wiek: 15+

środa, 3 marca 2021

M.Strzałkowska, A.Andrzejewska, A.Pilichowski-Ragno „Alfabet z obrazkami”

A.Pilichowski-Ragno to polski artysta i fotografik, znany lepiej jednak głównie koneserom. Współnie z A.Andrzejewską jest on także autorem ilustracji do kilku książek dla dzieci. Dziś na blogu przegląd najciekawszych.

Książkowe alfabety bywają intrygujące same w sobie. Do dziś jeden z moich ulubionych to ten autorstwa A.Juszczak. „Alfabet z obrazkami”M.Strzałkowskiej z ilustracjami A.Andrzejewskiej i A.Pilichowskiego-Regno również przyciąga uwagę – można tu znaleźć rozmaite przykłady metaloplastyki i fantazyjnych kolaży, oraz bez końca podziwiać wyobraźnię i umiejętności autorów. Kolaże to świety przykład także na modne ostatnio (i konieczne) wykorzystanie surowców wtórnych oraz pomysłów, jak zrobić coś z niczego.

Książkę odkryłam podczas jednej z wizyt w bibliotece, została wydana dobre kilkanaście lat temu i teraz niestety trudno ją dostać.


















We współpracy z A.Zelichowską Andrzejewska i Pilichowski-Ragno stworzyli ilustrację do książki „Alojzy kot w podróży” R.Jędrzejewskiej-Wróbel. Nie znajdziemy tu (niestety) żadnej metaloplastyki, ale jest za to cala galeria kotów – maskotek. Kot Alojzy lubi podróżować, i jak na turystę przystało robi sobie zdjęcia w różnych miejscach, co daje efekt szczególny, trochę taki jak pamiętne krasnale z filmu „Amelia”. Tą dobrze napisaną książeczkę polecamy wszystkim małym wielbicielom kotów i oczywiście wszelakich podróży😉



















Kolejna książka zilustrowana przez Andrzejewską i Pilichowskiego to „Jak Stańczyk z dworzan zażartował” A.Chachulskiej. Jest to jedna z części serii „Legendy wawelskie” (na blogu była już opowieść o wawelskiej głowie i krakowskim alchemiku), mającej przybliżać dzieciom ważne postaci i zabytki Krakowa. I rzeczywiście, w tej części znajdziemy i zamkowy dziedziniec z krużgankami i krakowski rynek (oczywiście z Sukiennicami), a wszędzie biegają kolażowe, małe postaci ubrane w fantazyjne stroje z epoki. Książka jest dość dużego formatu (jak wszystkie części z serii), ale za to ilustracje są wyraźne i dobrze się je ogląda.
















Na koniec jeszcze jeden efekt współpracy Andrzejewskiej, Pilichowskiego i Strzałkowskiej czyli „Zaczarowane obrazki”. Oprócz drewniano-metalowych konstrukcji (Praptaki), znajdziemy tu też egipskie wycinanki, maski z recyklingu, bohaterów bajek, duchy i czarownice, a nawet warzywny pejzaż. Trochę trudno szuka się małych śrubek czy guzików w stosie różnego „żelastwa”, mojej 6-letniej córce najbardziej podobały się postaci bajkowe, egipskie koty i wyszukiwanie kształtów cieni. Trzeba przyznać, że wyobraźnia autorów zdaje się nie mieć granic, ze stosów niepotrzebnych rzeczy potrafią wyczarować niesamowite kształty.


















Alfabet z obrazkami

M.Strzałkowska, A.Andrzejewska, A.Pilichowski-Ragno

Nowa Era 2006

Wiek: 3+

 

Alojzy kot w podrozy

R.Jedrzejewska-Wróbel, z A.Zelichowska, A.Andrzejewska, A. Pilichowski-Ragno

Media Rodzina 2017

Wiek 4+

 

Jak Stańczyk z dworzan zażartował

A.Chachulska, A.Andrzejewska, A. Pilichowski-Ragno

Zamek Królewski na Wawelu 2013

Wiek: 4+

 

Zaczarowane obrazki

M.Strzałkowska, A.Andrzejewska, A. Pilichowski-Ragno

Nowa Era 2018

Wiek: 5+