Temat uzależnienia od ekranów/ internetu spędza sen z powiek rodziców, pedagogów i nie tylko, choć właściwie jako społeczeństwo jesteśmy uzależnieni już wszyscy, zarówno dzieci jak i dorośli. Bo Internet to dużo plusów, ale w zasadzie równie dużo minusów, zwłaszcza na poziomie społecznym. Co raz można natknąć się na wstrząsające raporty nt. negatywnych skutków uzależnienia dla młodych, więc nie ma wyjścia, trzeba walczyć, uświadamiać, proponować opcje, choć myślę, że ten dawny poziom interakcji społecznych mógłby zostać przywrócony tylko przez jakiś kataklizm, kiedy Internet by po prostu przestał działać.
Książka „Z głową przed ekranem” krótko i zwięźle opowiada o
korzyściach i niebezpieczeństwach związanych z dostępem do sieci. Dzieci
dowiedzą się z niej, że niektóre treści są szkodliwe, niektóre nieprawdziwe, generalnie
lepiej unikać publikowania zdjęć i podawania danych osobowych. Konieczne jest
też szanowanie granic, zarówno swoich jak i innych, bo w mediach
społecznościowych roi się od trolli, botów i dręczycieli. Dobrze też zdawać
sobie sprawę, jak dostęp do mediów społecznościowych/gier wpływa na poziom
dopaminy i że jej wyregulowanie trochę trwa.
Mimo wszystko najciekawszy fragment książki to wg mnie ten
dotyczący powodów sięgania po telefon/gry; jest to zazwyczaj zmęczenie, nuda,
zdenerwowanie lub smutek. Oczywiście dorośli w takich sytuacjach również co raz
częściej najpierw sięgają właśnie po telefon/komputer – żeby się po prostu
emocjonalnie wyregulować. Autorka książki zachęca jednak do poszukania balansu; warto przyjrzeć
się okolicznościom sięgania po telefon, wyznaczyć mu limity czasowe, żeby czas
ekranowy był raczej aktywny niż pasywny, żeby po krótce – odzyskać kontrolę nad
swoim życiem, gdzie telefon jest tylko dodatkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz