piątek, 21 stycznia 2022

S.Zavrel „Dziadek Tomek”

Historia opowiedziana w tej książce własciwie nie jest zbyt wesoła. Pewnego dnia władze pewnego miasteczka postanawiają nagle umieścić wszystkich staruszków w osobnym miejscu (cóż, jakie to znajome!) i tylko dzieci dobrze wiedzą, że pomysł jest zły i postanawiają działać. Tytułowy dziadek Tomek to po prostu jeden z tych dziadków, których dzieci kochały; potrafił godzinami się z nimi bawić, opowiadał niesamowite historie, po prostu spędzał z nimi czas, gdy rodzice byli w pracy.

Książka jest dobrze napisana, ale największą uwagę przyciągają ilustracje; trochę futurystyczne (ach, te maszyny latające), trochę fantastyczne, ale przede wszystkim kojarzące się z realizmem z dawnych lat – książka po raz pierwszy została wydana w 1984 r. i czuje się, że powstała w innej epoce stylistycznej. Jednak jej treść nie zestarzała się w ogóle, a przesłanie jest ciągle aktualne.

Mojemu 4-latkowi książka bardzo przypadła do gustu; lubi wszelkie maszyny, a jeszcze bardziej kocha swoich dziadków😉
























Dziadek Tomek

S.Zavrel

Tatarak 2021

Wiek: 3+


czwartek, 20 stycznia 2022

Pierwszy krok. B.Lindgren, E.Eriksson „Opowiastka o staruszku i psie”

Tą niedużą książkę można rozpatrywać jako fabularyzowany traktacik o przyjaźni jako takiej, o terapeutycznym znaczeniu zwierząt czy też o zazdrości. Jednak mnie najbardziej poruszył sam początek opowiadania. 

Był sobie raz staruszek, smutny, niepozorny i bardzo samotny. Napisał wiec ogłoszenie, że szuka przyjaciela, i czekał na niego na schodkach domu przez 10 dni i 10 nocy. 10-tej nocy wreszcie zjawił się ktoś, kto całkowicie odmienił mu życie.

Nie wiadomo, czy pies umiał czytać ogłoszenia, nie wynika to specjalnie z opowiadania, jednak istotne jest, że staruszek uczynił pierwszy mały krok, by zmienić swoje smutne położenie. Napisał ogłoszenia i wyszedł przed dom, żeby ktoś mógł go zauważyć. Ci, którzy robią czasem pierwszy mały krok, wiedzą jakie to trudne. A to był początek tej wielkiej zmiany, którą obserwujemy przez całą lekturę, aż do końca. Między pierwszą a ostatnią stroną widać szokującą różnicę, jeśli chodzi o życie staruszka. Kto wie, może ta zmiana była ciągle na wyciągniecie ręki, tylko przez długi czas niewidoczna.

Polecamy wszystkim dzieciom lubiącym książki o przyjaźni, a zwłaszcza tym, którzy desperacko jej szukają.













Opowiastka o staruszku i psie

B.Lindgren, E.Eriksson

Zakamarki 2021

Wiek: 5+


wtorek, 18 stycznia 2022

M.Bortniak „O ziołach”

 

Podczas przygodnych spacerów w sezonie wiosenno/letnio/jesiennym córka lubi sobie nazrywać kwiatków, gałązek, liści itd. Wykorzystujemy te chwile, by nazywać to co zrywamy, zwłaszcza że część roślin bywa trująca. Choć te miejskie skwerki/łąki to nie to co kiedyś bywało u babci na wsi, jednak nawet miejski zielnik bywa całkiem imponujący. Co zatem tam spotkamy? Z pewnością babkę lancetowatą (dobra na stany zapalne), rumianek, (jadalne) stokrotki, słodką koniczynę, (trujący) wilczomlecz, kwaskowaty szczaw, itd.

O wszystkich tych roślinach (i wielu innych) przeczytamy w książce M.Bortniaka „O ziołach”. Co prawda przydałoby się w książce więcej opowieści niż samych opisów botanicznych (raczej dla dziecka nieciekawych), ale książka jest dobra by nauczyć się łąkowe rośliny rozpoznawać i zorientować się w ich właściwościach. Raczej nie weźmiemy książki na wycieczkę (jest zdecydowanie większa niż popularny atlas), jednak jej dużą zaletą są duże i wyraźne zdjęcia, jak też opisy amatorów poszczególnych roślin (gąsienic, motyli, ptaków). Już wcześniej coś niecoś o pospolitych roślinach wiedziałam, ale z tej książki dowiedziałam się wreszcie, jak wygląda szczaw, co oznacza charakterystyczna piana widywana czasem w trawie, że skrzyp skrzypi, wrotycz odstrasza owady, a żywokost ma niesamowicie szerokie i silne działanie.

















O ziołach

W.Bortniak

Multico 2021

Wiek: 7+


poniedziałek, 17 stycznia 2022

Sceny z życia. L.Aisato „Życie”

 Książka okrzyknięta najpiękniejszą książką roku 2021. Dla mnie nie aż tak, chociaż bardziej do mnie przemawia, niż równie zachwalane "Może".

W książce znajdziemy zarówno ilustracje wzniosłe, śliczne, jak i bardziej satyryczne, wykrzywione. I dobrze, bo życie to różne momenty, niektóre piękne, niektóre trudne, najczęściej po prostu zwyczajne. Lisato śledzi życie od małego dziecka, aż do starości. Dostrzega zachwyty dzieciństwa, trudy dorastania, szukanie drugiej połówki, nie zawsze różowe twarze macierzyństwa, konsekwencje rozmaitych wyborów, wreszcie – starość. Wszyscy, którzy mieli w ręku tą książkę, pewnie zapamiętali kilka ulubionych ilustracji – mnie spodobała się dziewczyna całująca żaby, para zrośnięta tak ściśle, że zaczyna tworzyć jedno drzewo, samotna osoba żeglująca czerwoną łódką oraz ta z psem, patrząca w dal na morze.

„Życie” to jednak książka, którą czyta się szybko i raczej zalega na półce. Można pokazać gościowi do szybkiej lektury, jednak czytania jest boleśnie mało. Moc tej książki polega jednak na tym, że nieco rozedrgane i niedoskonałe ilustracje czytane w odpowiednim momencie życia są w stanie poruszyć czułe struny, uzmysłowić aktualną sytuację w życiu, pokazać perspektywy, czasem dać nadzieję, lub pomóc zaakceptować to jak jest. To dużo, jak na jedną książkę😉

 































Życie

L.Aisato

Wyd.Literackie 2021

czwartek, 13 stycznia 2022

W.Erlbruch „Wielkie pytanie”, „Król i morze”, „Stworzenie”






Wielkie pytanie

Niektórzy nad odpowiedzią na to pytanie zastanawiają się często, inni wcale, po części to cecha osobowości. Odpowiedzi zaś bywają bardzo rozmaite, w zależności od życiowych losów. W.Erlbruch w książce „Wielkie pytanie” prezentuje odpowiedzi różnych osób/zwierząt – piekarza, chłopca, babci, kota, ptaka itp. Najbardziej interesująca wydaje się odpowiedź śmierci, choć czasem najbardziej pewne to to, co mówi gęś.

Dobra jest ta książka i niezmiernie szkoda, że nakład wyprzedany. Zadaje ważne pytanie (wręcz Wielkie), ale w sposób delikatny i lekki, a nawet miejscami wesoły. Pokazuje, że odpowiedzi mogą być rozmaite, w zależności od miejsca w życiu. Bo czasem jest jeden Sens i Cel, a czasem małe codzienne sensy i cele, czasem jesteśmy jak gęś, a czasem jak ...

 

 























„Król i morze”


„Król i książka”

- Co u ciebie słychać? – zapytał Król książkę

- Przecież wciąż cię o to pytam – odpowiedziała książka”.

 

Na książkowych blogach dla dzieci co rusz ktoś poleca „perełki”, jednak prawdziwych Pereł silą rzeczy nie jest dużo. Dla mnie taka Perla ostatniego miesiąca to „Król i morze” H.Janischa. Miałam już kiedyś w ręku ta książkę, ale pomyślałam, że skoro w tytule Król, to pewnie to książka o władzy i tylko ja przejrzałam. Tymczasem przy ponownym czytaniu zobaczyłam, że tytułowy Król to tak naprawdę człowiek - i to każdy.

Książkowy Król nie jest zbyt sympatyczny; prezentuje się jako arogancki ignorant, chce zaszczytów i władzy, no typowa ludzkość. Na szczęście ma też sympatyczniejsze i równie ludzkie oblicze – zachwyca się przyrodą i potrafi się w niej zanurzyć, a wtedy te jego mniej wesołe cechy staja się niewidoczne.

Sposób w jaki pisze Janisch jest trochę abstrakcyjny. Nie ma co szukać w tej książce akcji czy tanich złotych myśli. To jedna z tych książek, do których trzeba znaleźć Klucz – a czasem po prostu poczekać kilka lat na moment, kiedy się wreszcie czuje i wie😉

 

 










 


Jak to było na początku


"Na początku nie było nic. Trudno to sobie wyobrazić. Trzeba, by wszystko, co teraz jest, jeszcze nie powstało. Trzeba wyłączyć światło, samemu nie być i jeszzce zapomnieć o ciemności, bo na początku nie było nic, ciemności też nie. Jeśli chce się zobaczyć początek wszystkiego, trzeba zapomnieć bardzo wiele (...)"


Dobrze się też czyta „Stworzenie” B.Moeyaerta z ilustracjami Erlbrucha. Jest to książka trochę filozoficzna, ale bardzo sugestywna. Jak to było na początku, kiedy nie było nic? Czy da się nic wyobrazić? Ci którzy czytali historię biblijnego stworzenia, pamiętają, że człowiek został stworzony dopiero na końcu. W „Stworzeniu” człowiek jest już na początku, w dodatku jest roszczeniowy i ma pretensje😉, jednak moim zdaniem nie kłóci się to specjalnie z biblijną wersją; człowiek jako jedyne boskie stworzenie jest myślący – myśl jest tu pewnym elementem boskości, a więc tak jak Bóg istniała zawsze.

Niezbyt przyjemnie się patrzy na tego roszczeniowego bohatera – człowieka, ale (niestety) jest on bardzo autentyczny. My, ludzie, ciągle mamy pretensje; umiemy myśleć, ale nie jesteśmy jak Bóg, więc wszystko wychodzi nam niedoskonałe, a tak bardzo byśmy chcieli żeby jednak doskonałe było. Człowiek to nie Bóg, a jednak aspiracje ma, i Moeyaert to rozdarcie świetnie opisał.

Uff, chciałoby się, żeby takich książek jak „Stworzenie” było więcej – dających do myślenia, nie moralizujących, dających przestrzeń do własnych przemyśleń a zarazem przypominających o sprawach ważnych. No ale nie ma. „Stworzenie” ukazało się dawno temu, słuch o wszelkich egzemplarzach zaginał.

 

PS. Najważniejszą książką zilustrowaną przez Erlbrucha i wydaną w Polsce to oczywiście „Gęś, śmierć i tulipan”. Pisałam o niej już  TU.

 














 

Wielkie pytanie

W.Erlbruch

Hokus-Pokus 2006

Wiek: 6+

 

Król i morze

H.Janisch, W.Erlbruch

Hokus-Pokus 2010

 

Stworzenie

B.Moeyaert, W.Erlbruch

Hokus-Pokus 2005

Wiek: 10+

Rozstanie rodziców - emocje dzieci. G.Dahle "Wojna"

 

Inga, choć jest jeszcze dzieckiem, bierze udział w wojnie. Nie takiej z czołgami i armatami, lecz takiej gdzie ranią słowa, krzyki, trzask drzwiami. Wojna Ingi to wojna w domu, między mamą i tatą.

„Wojna” G.Dahle to książka nie dla każdego. Pewnie najlepiej zrozumieją ją ci, którzy przechodzą/przeszli przez rozwód/rozstanie rodziców – tacy jak Inga. Ilustracje K.Nyhus są momentami straszne, ale takie powinny być – bo dramaty dzieci, ofiar rozstań dorosłych, takie właśnie (czasem) są. Mimo, że to nie Inga się kłóci i rozstaje, wszystko bierze do siebie; czuje się rozdarta między poczuciem solidarności z każdym z rodziców, sądzi, że rozwód to jej wina(!), czuje się jak żołnierz, który nie ma prawa do swoich uczuć, bo przecież jest wojna..

„Wojna” to ważna i potrzebna książka, których jest wciąż za mało, jak na skalę rodzinnych dramatów. Takie książki nie mogą być zilustrowane zbyt ładnie/pastelowo/misiowo – czytelnik takiej książki raczej nie czułby się traktowany zbyt poważnie.

Oprócz ilustracji, mocne wrażenie jak zawsze robi tekst Dahle – emocjonalny monolog wewnętrzny Ingi + opisy tego co się dzieje wokół pokazujące, że nie każdy przeżywa rozwód tak jak Inga. Niektórzy są jak jej dwaj młodsi bracia – szybko odreagowują, zapominają, biorą życie jak jest. Wojna się wydarzyła i poszła dalej.

Pewnego dnia Inga też wreszcie poczuje, że już jest po wszystkim..
























Wojna

G.Dahle, K.Nyhus

EneDueRabe 2015