„Wszyscy możemy wybierać
Słowa, które mówimy do siebie.”
Choć nie zawsze to dobrze widać, każdy dzień spędzamy w dużej
mierze na wewnętrznym monologu ze sobą samym. Od tego, jakie słowa wtedy padają,
zależy nasze samopoczucie, działanie, a więc i jakość życia.
S.Verde w swojej krótkiej książce już na początku zwraca uwagę,
że do tych słów nie warto podchodzić bezkrytycznie. Bywa, że nawet mój
potencjalny sprzymierzeniec, czyli „umysł podsuwa mi słowa, w których brakuje
miłości i życzliwości (…)
Ale te słowa nie są prawdą (…)”.
Autorka radzi, jak zatrzymać potok złych i często
nieprawdziwych myśli; trzeba się zatrzymać, odetchnąć, „by odnaleźć własne
słowa, które są prawdziwe”. I tu Verde przytacza kilka sytuacji, które w pewien
sposób można obrócić poprzez zmianę słów, które do siebie mówimy. Zamiast mówić
sobie, że nie mogę czuć smutku, można sobie na niego pozwolić, zamiast przekonania,
że zawsze już będę czuć się źle, można sobie pomyśleć, że wszystkie uczucia
przemijają, zamiast zniechęcenia po porażce, można sobie powiedzieć, że to
właśnie przez próbowanie się uczymy, itd.
To już truizm, że pozytywne afirmacje potrafią mieć realny wpływ na
życie. Ale żeby tak się stało, muszą być wcześniej zakorzenione, czyli brzmieć szczerze i autentycznie wynikać choćby z najmniejszej nadziei, która się tli na dnie
serca.
„Kiedy niemiły głos staje się głośny,
A ja czuję się przygnębiony,
Mogę powiedzieć sobie:
Jestem wystarczający.
Na tym świecie mam znaczenie.”
Słowa, które mówię sobie
S.Verde
Mamania 2026
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz