wtorek, 4 maja 2021

Ulubiona książka (mojej 7-latki). „Złota księga bajek. Opowieści o księżniczkach”

Ostatnio więcej gramy w „Pytaki”. Kilka lat temu nie chwyciło, ale teraz gdy dzieci są na początku podstawówki gra się lepiej. Jedno z pytań dotyczy ulubionej książki (za pewne takiej do wzięcia na bezludną wyspę). Pytanie nie jest proste, czytamy dość sporo, dużo tytułów przewija się przez dom i stoi na półce, ale moja 7-letnia córka po namyśle w końcu wybrała „Złotą księgę bajek” czyli zbiór przygód ulubionych bohaterek małych dziewczynek – Roszpunki, Syrenki Arielki, Jasminy, Kopciuszka, Belli itp. Już po stanie okładki widać że książka jest w ciągłym użyciu (choć z przerwami) od kilku lat. No i cóż, w zasadzie nie ma zaskoczenia. Ulubiona i już.















Złota księga bajek. Opowieści o księżniczkach

Egmont 2012

Wiek: 4+

sobota, 1 maja 2021

S.Bloch, F.Boyer „Biblia. Wielkie opowieści Starego Testamentu”

S.Bloch rysuje tak, że trudno obok jego książek przejść obojętnie. Cienkie kreski, prawie szkice, w których jednak kryje się mnóstwo emocji. W „Biblii” stworzonej wraz z francuskim biblistą F.Boyer jest mnóstwo ilustracji Blocha i to właściwie one stanowią sedno książki, a pojedyncze zdania są jedynie kierunkowskazem i komentarzem.

Znajdziemy tu opowieści o najważniejszych bohaterach Starego Testamentu - Abrahamie, Mojżeszu, Józefie, Dawidzie, Eliaszu a także historię Estery, Rut czy Pieśń nad Pieśniami. Ta Biblia jest rodzajem interpretacji oryginału – jest trochę cytatów, ale język jest generalnie uwspółcześniony, tak samo jak ilustracje – mało jest w nich typowych dla opowieści biblijnych okazałych szat czy wschodnich krajobrazów, stąd czytelnikowi łatwiej wczuć się w położenie bohaterów. Sedno przekazu jest jednak spójne z oryginałem. Kreska Blocha oddaje zaś cały biblijny humanizm – kruchość człowieka, podatność na dobre i złe emocje, a zarazem – piękno.

Polecamy tą trochę uwspółcześnioną Biblię i tym bardziej religijnym i tym mniej, zarówno znawcom opowieści biblijnych jak i laikom. Biblia to przecież SUPERBOOK (jak brzmi tytuł popularnego biblijnego serialu dla dzieci) – jest w niej wszystko, co ludzkie i nie ma książki, gdzie napisano by więcej lub lepiej. Osobiście największe wrażenie zrobiły na mnie interpretacje psalmów; historie biblijnych bohaterów są raczej dobrze znane, psalmy zaś sprawiają wrażenie ponadczasowych i uniwersalnych. 

Myślę, że większe wrażenie książka zrobi na tych starszych, którzy już znają opowieści biblijne, a dzięki książce Blocha spojrzą na nie świeżym okiem. Dzieciom przyda się trochę więcej znajomości kontekstu, który można znaleźć np. w Bibliach o których pisałam już TU. Warto zajrzeć też do filozoficzno-literackich komentarzy na końcu książki – w Biblii jest sporo paradoksów, które trzeba wiedzieć jak interpretować i niekoniecznie brać dosłownie.















"Statek Noego" A.Altschuler to propozycja z kolei dla młodszych, raczej luźno nawiązująca do wydarzeń biblijnych. Jest Noe i arka, ale w zasadzie niewiadomo czemu deszcz nagle zaczął padać, a potem się skończył. Najważniejsze w książce jest samopoczucie zwierząt na statku, a zwłaszcza pewnego nosorożca, który twierdzi, że nikt go nie lubi...Autorem ilustracji jest zaś S.Nordqvist (ten od Findusa;)
















Biblia. Wielkie opowieści Starego Testamentu

S.Bloch, F.Boyer

Dwie Siostry 2017

Wiek : 9+




Statek Noego

A.Altschuler, S.Nordqvist

Czarna Owieczka 2012

wiek: 3+


czwartek, 29 kwietnia 2021

Jak Tomasz Broda maluje/tworzy Wrocław ("Zrób sobie Wrocław", "Tajemnice Świętej Dzielnicy")

Mało jest nudniejszych lektur niż historia miasta. Zwykle ma ona postać suchej relacji z wydarzeń, które choć ważne, trudno sobie właściwie wyobrazić. Mimo sporego wysiłku, po takiej lekturze w głowie zwykle zostaje boleśnie mało. M.Urbanek (znany autor legend wrocławskich i dolnośląskich) wraz z T.Brodą postanowili zmienić konwencje i stworzyć książkę o Wrocławiu, która da się zapamiętać. W teksie mamy dużo aluzji, żartu, mało poprawności politycznej, ale gdyby dla kogoś to było mało, są tez (a może przede wszystkim) kolaże T.Brody – pomysłowe i fantazyjne (herbatniki jako kamienice, dworzec z wafli a budynek poczty z tabliczki czekolady – czemu nie!)

Jest to świetny pomysł na przykucie uwagi, bo jednak historią Wrocławia jest raczej trudna do zapamiętania (na tle innych miast Polski). Początki są jeszcze jako takie (czyli piastowskie, choć 6 Henryków pod rząd za bardzo sprawy nie ułatwia), ale potem przez kilkaset lat przewijają się głównie czeskie, austriackie i pruskie nazwiska, które zwykle z niczym się nie kojarzą (z wyjątkiem może Napoleona, który oblegał Wrocław w 1807). W zasadzie dopiero po dojściu Hitlera do władzy historia miasta działa znów na wyobraźnię, no ale pomiędzy Piastami a Hitlerem jest jednak spora dziura. Dobrze mieć choć nijakie wyobrażenie co się działo we Wrocławiu przez te wcześniejsze 600 lat, zwłaszcza że namacalne ślady tej epoki wciąż stoją. Książka M.Urbanka gwarantuje, że nie zanudzi młodego czytelnika, choć dobrze by ten czytelnik był już po kursie historii powszechnej i wiedział kim był np. Napoleon albo Róża Luksemburg (i dlaczego zabrali jej ulicę..)
















Broda zilustrował też inną wrocławską książkę, a mianowicie „Tajemnice Świętej Dzielnicy” B.Maciejewskiej. Maciejewska jest znaną popularyzatorką historii Wrocławia i jego zabytków, a jej styl narracji jest też bardziej przewodnikowy niż Urbanka. „Tajemnice..” zaś opowiadają o dość niedużym fragmencie miasta, jednak z pewnością jednym z bardziej urokliwych turystycznie, trochę na uboczu od zgiełku w rynku (chyba że akurat trwa letni festiwal filmowy, wtedy na próżno szukać tam ciszy i spokoju). Sama nazwa świętej dzielnicy wzięła się zaś ze stosunkowo dużej bliskości 4 świątyń – protestanckiej, żydowskiej, katolickiej i prawosławnej – co pokazuje, jak bardzo różnorodny był kiedyś Wrocław. Opowieści Maciejewskiej pełne są anegdot o ludziach żyjących dawniej jak i tych bardziej współczesnych, przede wszystkim zaś zachęcają, by przespacerować się po dzielnicy i podumać o przeszłości i teraźniejszości, bo Dzielnica Czterech Świątyń to dziś jedno z najważniejszych kulturalnych miejsc we Wrocławiu.

Ilustracje Brody są tu mniej fantazyjne niż w „Zrób sobie Wrocław”. Można jednak przyjrzeć się niektórym twarzom w książce i pozgdadywać ich pierwowzory;)


















Zrób sobie Wrocław

T.Broda, M.Urbanek

Funna 1997

Wiek: 12+

 

 

Tajemnice Świętej Dzielnicy

B.Maciejewska, T.Broda

Via Nova

Wiek: 15+

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

J.Muhle „Dwa dla mnie, jeden dla ciebie”

Polecone z zagranicy” z wyd. Dwie Siostry to jedna z ciekawszych serii dla przedszkolaków na polskim rynku wydawniczym. Każda książka opowiada o innym ważnym problemie z którym dzieci mogą mieć styczność, słów jest tylko tyle ile trzeba, ilustracje przyciągają uwagę.

Dziś o części „Dwa dla mnie, jeden dla ciebie” J.Muhle. Już sam tytuł sugeruje, że książka dotyczy dzielenia się, czyli sprawy z którą każde dziecko ma do czynienia. Również niedźwiedź i łasica pewnego dnia musieli zmierzyć się z problemem równego dzielenia się; niedźwiedź znalazł 3 grzyby, które następnie łasica ugotowała, niedźwiedź uznał, że jemu należy się więcej bo jest większy, no i zaczął się spór..

Puentą opowiadania jest znane polskie przysłowie, ale równie ważny jest wątek emocji, co zwierzątka odczuwają w trakcie kłótni, i co w efekcie te emocje z nimi „robią”; okazuje się, że choć na co dzień niedźwiedź i łasica się lubią, na wskutek sporu przyjaciele zaczynają prawie sobie skakać do gardeł.

„Dwa dla mnie..” to świetne opowiadanie by „na sucho” porozmawiać z dzieckiem o dzieleniu się i rozwiazywaniu sytuacji konfliktowych (po lekturze można np. zapytać dziecko, jak w przyszłości powinni postąpić niedźwiedź i łasica, żeby się sprawiedliwie podzielić, itp.)













Dwa dla mnie, jeden dla ciebie

J.Muhle

Dwie Siostry 2020

Wiek: 3+


poniedziałek, 19 kwietnia 2021

A.Tuszyńska, I.Chmielewska „Mama zawsze wraca”

Widoczna na okładce pożółkła kartka już z daleka wygląda jak fragment brulionu sprzed lat. „Mama zawsze wraca” to niezwykła historia małej Zosi, która wydostała się z warszawskiego getta. Osobiście nie lubię opowieści wojennych, ani tym bardziej tych o holokauście, bo są zwykle zbyt przerażające. Jednak „Mama zawsze wraca” to książka w gruncie rzeczy nie o wojnie, lecz o sile matczynej miłości, która potrafiła sprawić, że mała dziewczynka ukrywana w piwnicy, nie odczuwała tak mocno skutków wojny.

Zosia jest w tej książce głównym narratorem i stąd czytelnik patrzy na wojnę oczami 4-5 letniej dziewczynki, dla której najważniejsze jest, kiedy wróci mama, a nie czy alianci już wygrywają. Nie bez przyczyny na pierwszej stronie książki widać lalkę ubraną w błękitny strój. Lalka była głównym towarzyszem Zosi w ciemnościach, to ona sprawiała, że Zosia nie czuła się sama i dała radę tak długo przetrwać. Współczesne dziewczynki mają mnóstwo lal, ale czasem żadna z nich nie staje się lalą Zosi – najcenniejszą na świecie. Mama Zosi zawsze obiecywała córeczce, że do niej wróci i tak się działo.

Dziecięcy świat w książce świetnie sportretowała I.Chmielewska. Jest on momentami bardzo skromny (Zosia dostawała od mamy w prezencie liście, piórka, marchewkę), ale to wystarczyło by dać nadzieję i siłę, by przeżyć.































Mama zawsze wraca
A.Tuszyńska, I.Chmielewska
Dwie Siostry 2020
Wiek: 13+ 







środa, 14 kwietnia 2021

J.Alborough, „Kapitan Kwak”

Kapitan Kwak to szkodnik jakich mało; wypływa (nie swoją) łodzią na morze, nie sprawdziwszy wcześniej, czy ma pełny bak („Kapitan Kwak”), chce naprawić szybę Owcy, ale zamiast tego ją rozbija („Kwak wie jak”) itd.  Opowiadania są jednak dynamiczne,  pełne humoru i motoryzacyjnych przygód („Duck in the truck”), a to co najbardziej przykuwa uwagę, to sporych rozmiarów barwne ilustracje (w wersji polskiej), z krótkimi dialogami.

Polecamy młodszym przedszkolakom, 3-5 letnim.
































Kapitan Kwak

J.Alborough

Ameet 2009

Wiek: 3+


niedziela, 11 kwietnia 2021

„Dzika” E.Hughes

Pewna dziewczynka żyje sobie wesoło w lesie, wychowują ją zwierzęta. Pewnego dnia jednak znajdują ją myśliwi, i postanawiają uszczęśliwić na siłę powrotem na łono cywilizacji..

Z początku „Dzika” wygląda jak współczesna odsłona Mowgliego z „Księgi Dżungli”, a zarazem (malowniczy!) glos w odwiecznym sporze natura vs kultura. Spór ten widać na różnych poziomach, nawet w prozaicznym; czy pozwolić dzieciom skakać po meblach i lampach (na co miałyby ochotę), czy jednak zabronić (bo niebezpiecznie, można coś zniszczyć, źle to wygląda, nie wypada itd.) Pokój Dzikiej wygląda właśnie jak taki mały armaggedon i pewnie wiele dzieci nie widziałoby w tym nic złego. Zniszczone domowe sprzęty trzeba jednak zwykle odkupić (a to kosztuje itd.), więc z tą dzikością nie jest tak łatwo.

"Dzika" to jednak przede wszystkim opowieść o tym, że w finale w człowieku wygrywa zwykle to co prawdziwe i głębokie, a nie to co narzucone (Dzika próbuje chodzić w sukienkach, ale w głebi duszy tęskni do czegoś innego itp.)
















Dzika

E.Hughes

Rzeczownik 2020

Wiek: 6+