środa, 3 lutego 2021

Zainspiruj się! czyli opowieści o pasjonatach i radykałach (W.Mikołuszko "Wielkie przygody w świecie przyrody")

"Wielkie przygody.." to coś dla fanów biografii, szukających inspiracji do naśladowania. Choć tytuł książki sugeruje opowieści o przyrodzie, są one właściwie tłem do prezentacji sylwetek rozmaitych  działaczy, badaczy, malarzy – a w szczególności ich zmagań z otoczeniem, walki o możliwość życia po swojemu, często poświęcenia życia dla pasji. Wszystkich bohaterów książki – A. von Humboldta, B.Dybowskiego, E.Haeckel’a, W.Maathai, I.Momatiuk czy Z.Kielan-Jaworowską – łączy też jedno; fascynacja przyrodą i światem. To odkrywcy, naukowcy, artyści i aktywiści. Przyznam, że trochę mnie momentami męczył zaangażowany ton książki, pisany trochę „pod dyktando” obecnej mody na biografie aktywistów, działających w imię jedynie słusznych spraw. Mimo to jednak z książki można się czegoś dowiedzieć, np. tego że jezioro Bajkał zajmuje całą długość Polski po przekątnej (od razu łatwiej sobie wyobrazić jego wielkość), jak wyglądają śluzowce czy promienice pod mikroskopem (są fascynujące!), jakie obrazy malował H.Rousseau, jak działa kąpiel leśna, albo czym zajmuje się polska fundacja "Mysikrólik". Trzeba przyznać, że pasja z jaką bohaterowie książki poświęcili się odkrywaniu, badaniu i chronieniu przyrody jest niesamowita, a ich życie czasem bezprzykładne (nie wiem kto ze współczesnych mieszczuchów dałby radę jak H.Thoreau spędzić dwa lata w chatce w leśnej głuszy bez dostępu do internetu).

Duży atutem książki są też inspirujące ilustracje J.Rzezak.



















Wielkie przygody w świecie przyrody

W.Mikołuszko, J.Rzezak

Agora 2020

Wiek: 10+


poniedziałek, 1 lutego 2021

Niewielkie książki o wielkich emocjach. S.Wirsen „Kto decyduje?”, „Kto jest samotny?”, „Małe”

Niesamowite, jak w swoich krótkich książeczkach S.Wirsen potrafi opowiedzieć o ważnych sprawach nawet małych dzieci. Samotność, zazdrość, walka o własne zdanie to uczucia których doświadczają już nawet maluchy. A Wirsen opowiada o tym wszystkim prosto, w kilku słowach, i oszczędnych obrazkach, niezwykle czytelnych dla dziecka. Poniżej kilka części.

W „Kto decyduje?” mamy typową sytuację konfliktu między rodzicem a dzieckiem, rodzic chce jedno, dziecko drugie…a tak naprawdę dziecko cały czas chce być blisko. 












W „Kto jest samotny?” miś bardzo by się chciał z kimś pobawić, ale nikt nie ma czasu. Jest mu źle, ale w końcu wymyśla, co robić. Z kolei w części „Czyja babcia?” miś jest zazdrosny o kuzynkę dopóty, dopóki nie zaczyna jej boleć brzuch i można jej współczuć. 

Wirsen świetnie maluje postaci; kłębiąca się kreska pokazuje, że każdy z nas jest nosicielem sporego kłębka uczuć, ciągle w ruchu, które czasem się wylewają i są nie do opanowania.

Książki Wirsen są nie tylko atrakcyjne dla dzieci, ale też dobre dla dorosłych. Dają szybki i prosty wgląd w emocje dziecka, pokazują jego podejście do sytuacji, przez co łatwiej o rozwiązanie konfliktu.


















„Małe” to książka już trochę straszna. W każdym domu zdarzają się kłótnie między rodzicami, a w tej książce Wirsten pokazuje jak bardzo dziecko to przeżywa. Rodzicom zdarzają się gorsze dni, ale bywa że cokolwiek jest źle, dziecko bierze to na siebie. Ilustracja gdzie rodzice kłócąc się wylewają z siebie fontanny emocji jest okropna, ale zarazem niesamowita w swym realizmie. Nawet jeden rodzic wychodzi trzaskając drzwiami i kłótni już nie ma, sytuacja wcale nie staje się lepsza – każda ze stron potrzebuje wsparcia, a dziecko - niemy świadek zdarzenia - wsparcia potrzebuje najbardziej, ale nie ma kto mu go dać. Książkowe dziecko zwierza się w końcu z problemów sąsiadce i przedszkolance… i czuje się lepiej.

Książki polecamy wszystkim przedszkolakom, a „Małe” zwłaszcza tym, stykającym się z domową przemocą.
















Kto decyduje?

S.Wirsen

Zakamarki 2020

Wiek: 3+


czwartek, 28 stycznia 2021

M.Rezkova „Nie bój się! Wielka księga strachu (nie tylko) dla cykorków”

Strach jest jednym z bardziej podstawowych uczuć. O ile chwile wielkiego szczęścia, radości w gruncie rzeczy nie trwają zbyt długo, o tyle strach ludzkości „towarzyszy”; nie dobrze jeśli jest go zbyt dużo (ktoś żyje „w ciągłym strachu”), ale generalnie bywa czasem potrzebny (z obawy przed bólem brzucha nie zjem dziś kolejnego pączka..;)

M.Rezkova postanowiła strach rozłożyć na czynniki pierwsze, w dodatku na wesoło i atrakcyjnie. Książka podzielona jest na rozdziały (objawy strachu w ciele, koszmary, jakie postacie przyjmuje strach, potwory i duchy itd.) Każdy rozdział to krótki naukowy wstęp (ale nie bardzo trudny), dużo wstawek komiksowych wyjaśniających różne aspekty strachu (skąd się strach bierze, czy dorośli się czegoś boją), a także porady – jak przywołać dobre sny (nie oglądać tuż przed snem tv), jak uspokoić wystraszone zwierzę itp. Przydatne są też wskazówki, jak poradzić sobie z małych strachem czyli zmartwieniem, a także tremą, czy stresem będącym wynikiem paraliżującej górą obowiązków. Koniecznie trzeba zajrzeć też do rozdziału o tym, że złość czy agresja to nic innego jak strach w przebraniu.

Nie tylko dziecko, ale i dorosły przeczyta książkę z zainteresowaniem, np. fenomenalna jest część, gdy to samo wydarzenie jest przedstawione z punktu widzenia dziecka i rodzica (wszędzie widzącego zagrożenia). Warto do książki co jakiś czas wracać, strach w różnych formach towarzyszy większości ludzi, a książka Rezkovej pomaga go trochę oswoić. „Nie bój się” na szczęście nie jest też typowym poradnikiem psychologicznym, a raczej opowieścią o strachu, a dużo humorystycznych, rozluźniających scenek powoduje, że po lekturze rzeczywiście łatwiej się ze strachem zmierzyć i nabrać do niego (cennego!) dystansu.
























Nie bój się! Wielka księga strachu (nie tylko) dla cykorków

M.Rezkova

Nasza Księgarnia 2020

Wiek: 8+


niedziela, 24 stycznia 2021

Historia jest ciekawa! C.Gifford „Historia kolorów”, „Świat starożytny w 100 słowach”

Co to cynober, a co lakmus

C.Gifford specjalizuje się w krótkich opowieściach dotyczących historii, sportu, odkryć naukowych itd. Najpierw zetknęliśmy się z jego „Historią kolorów”. Temat wydaje się wąski i mało atrakcyjny, a tymczasem historia kolorów to całkiem spory kawał historii ludzkości. Oprócz informacji, skąd ludzie w dawnych czasach pozyskiwali poszczególne barwniki (można było zresztą na tym zbić niezły interes), z książki dowiemy się jakie kolory kryją się pod takimi nazwami jak gumiguta, koszenila, cynober czy lakmus, a nawet o tym, że niektóre farby bywały trujące. Książka jest bardzo kolorowa jak na książkę o kolorach przystało, wszystkie ciekawostki podane krótko i atrakcyjnie – spodoba się wszystkim dzieciom lubiącym opowieści z historią w tle. Mój 10-letni pasjonat historii przeczytał książkę kilka razy i wciąż lubi do niej wracać.













Wśród faraonów, filozofów i gladiatorów

Kolejna książka Gifforda którą warto polecić to „Świat starożytny w 100 słowach”. Rewelacyje wrażenie robią ilustracje Gosi Herby, ale najważniejsze, że książkę też dobrze się czyta. Jest to zbiór 100 haseł dotyczących epoki od starożytnego Egiptu do upadku Cesarstwa Rzymskiego. W książce znajdziemy wyjaśnienie co to są hieroglify, uszebti, jaką miarę miał egipski łokieć, jak robiono starożytne kosmetyki, kim byli hoplici, co to gimnazjon, ostrakon, pucolana, w jaki sposób Rzymianie budowali drogi, itp. "Świat.." to książka dla wszystkich dzieci, które zetknęły się już ze starożytnością w szkole, jednak i dorośli mogą się z niej dowiedzieć wielu rzeczy. Tak jak „Historia kolorów”, również i „Świat „ nie jest napisany suchym encyklopedycznym językiem, stara się natomiast zaintrygować i zwrócić uwagę na ciekawostki. Również i tą książkę mój 10-latek poleca😉













Historia kolorów

C.Glifford, M-E.Peintre

Nasza Księgarnia 2020

Wiek: 9+

 

Świat starożytny w 100 słowach

C.Glifford, G.Herba

HarperKids 2020

Wiek: 9+


piątek, 22 stycznia 2021

„O dwunastu miesiącach. Bajka słowacka” il.P.Pawlak

W mroźnym styczniu już trochę tęskno za fiołkami i poziomkami, jednak nawet przedszkolaki wiedzą, że na wiosnę trzeba jeszcze poczekać. Baśń, która dobrze prezentuje zmienność pór roku (i miesięcy) to np. „O dwunastu miesiącach” - niegdyś bardzo popularna, dziś jedyne ciekawe wydanie na rynku to to z ilustracjami P.Pawlaka. Głównym wątkiem baśni jest oczywiście najważniejszy motyw większości bajek, czyli „zło zostaje ukarane, a dobro nagrodzone”, jednak to właśnie „zabawa” w pory roku (nagle w styczniu nastaje marzec lub czerwiec) powoduje, że bajka tak się podoba dzieciom.

Tym, którzy nie pamiętają, w skrócie przypomnę, że bajka opowiada o 2 przyrodnich siostrach; pięknej, dobrej Marusi oraz brzydkiej, złej Holenie. Holena wraz z macochą chcą pozbyć się Marusi, stąd ich nagłe zachcianki – w styczniu żądają od Marusi fiołków i poziomek. Marusia wychodzi z tych prób zwycięsko, a wszystko to dzięki przymiotom charakteru. W realizacji zadań pomaga jej 12 miesięcy – Styczeń z siwą brodą, dziarski Marzec, czy już całkiem młody Wrzesień.

Pastelowe ilustracje Pawlaka miło się  ogląda – zima jest tu naprawdę zimowa, macocha z Holeną paskudne, a Marusia sympatyczna😊

PS. Tak sobie myślę w kontekście nowych wydań, że jednak lepiej do tej opowieści pasują okładki zimowe, bo własnie w styczniu najlepiej się tą książkę czyta.














O dwunastu miesiącach. Bajka słowacka

Il.P.Pawlak

Media Rodzina 2009

Wiek: 4+



„O dwunastu miesiącach” doczekała się też szczególnie wielu wydań rosyjskich (a właściwie radzieckich). Na yt można znaleźć dość długą radziecką animację (prawie 1h) z 1956 r. 12 miesiecy bardzo ładnych😉





Można też znaleźć nowsza animację polską, choć niestety już nie tak malowniczą: 




środa, 20 stycznia 2021

„Babcia na skuterze. Dziadek w komputerze” czyli „Moja babcia, mój dziadek” M.Swędrowskiej

 „Moja babcia, mój dziadek” to kolejna udana, ciepła książka M.Swędrowkiej o relacjach rodzinnych, chyba nawet lepsza od „Moja mama, mój tata”, bo więcej tu dystansu i humoru. Pomysł na książkę jest znów ten sam; autorka snuje opowieść o dziadkach na zasadzie wyliczanki i kontrastu („Babcia ma latarkę. Dziadek ma wiertarkę”), a oprócz zdarzeń prozaicznych („Babcia jest w ogrodzie. Dziadek w samochodzie”), są też zabawne („Babcia w tenisówkach. Dziadek w kąpielówkach”) i te, świadczące o emocjonalnym przywiązaniu („(Babcia) Znajduje skarby w kieszeniach. (Dziadek) Zgaduje moje marzenia”). Książka do czytania z przedszkolakami, nie tylko w Dniu Babci i Dziadka.














Moja babcia, mój dziadek

M.Swędrowska, J.Bartosik

Wytwórnia 2020

Wiek: 3+

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Elementarz polskiej kultury

Z elementarza zwykle korzystają uczniowie pierwszej klasy, „Elementarz polskiej kultury” to lektura jednak dla starszych – nastolatków i wyżej. Autorzy postanowili stworzyć kompendium najważniejszych twórców ostatniego 100-lecia, co jest dobrym pomysłem, bo o ile o twórcach z dawnych epok każdy ma jakąś wiedzę ze szkoły, ze współczesnością bywa gorzej i warto tą wiedzę sobie uzupełniać.

Twórcy zostali pogrupowani po 4 w 11 kategoriach: kultura popularna (Z.Rybczyński, A.Sapkowski, G.Rosiński, T.Bagiński), jazz (min. K.Komeda), architektura (min, R.Konieczny), film (min. K.Kieślowski) itd. Opis każdego twórcy to krótka notka o najważniejszym dziele, nieduży zarys biograficzny i ogólny opis artystycznych działań. Każdy czytelnik z pewnością znajdzie tu informacje, które już znał (np. o A.Wajdzie, Cz. Miłoszu, czy W.Szymborskiej), ale może się też czegoś nowego dowiedzieć. Ja przed lekturą nie miałam świadomości, że kiedyś tworzyła polska rzeźbiarka A.Szapocznikow, nie miałam pojęcia o muzyce Z.Seiferta, ani nie znałam obrazów W.Strzemińskiego. Trochę mnie raziło na początku, że wszystkie dziedziny zostały zilustrowane przez innego grafika (np. J.Mirny, O.Jasionowską czy U.Palusińską) i stąd żeby zobaczyć jak właściwie maluje W.Sasnal musiałam zajrzeć do internetu, ale ta stylizacja nie jest przypadkowa; „Elementarz” jest przecież swoistą kontynuacją wcześniejszych elementarzy Wytwórni – elementarza dizajnu i elementarza polskiego dizajnu.

Z pewnością warto zajrzeć do książki, bo obok nazwisk z kulturalnego panteonu znalazły się tu też nazwiska mniej znane jak K.Wodiczko (rzeźba) czy E.Hartwig  (fotografia). Choć autorzy książki we wstępie zaznaczają, że wybór 44 twórców jest subiektywny, mocno zdziwiło mnie, że znalazło się tu miejsce dla A.Wróblewskiego czy T.Łempickiej, a nie ma najmniejszej wzmianki o Z.Beksińskim. Może jest teraz mniej modny niż Łempicka czy Strzemiński, lub też autorzy chcieli „wpuścić” do elementarza też trochę mniej znanych nazwisk.

Książkę oczywiście najlepiej czytać kawałkami i z telefonem pod ręką, żeby sprawdzić (jak ktoś nie zna) brzmienie symfonii H.Góreckiego, kompozycji M.Urbaniaka lub wygląd oryginalnych okładek R.Szaybo.















Elementarz polskiej kultury

E.Solarz, K.Szafraniec, M.Miśkowiec

Wytwórnia 2020

Wiek: 14+