Dziś o
książce malarskiej, będącej właściwie zbiorem poetyckich
obrazów Weroniki Naszarkowskiej-Multanowskiej. Poprzez swoje
impresje artystka opisuje toczący się powoli dzień na wsi:
"Poranna herbatka przed werandą", "Koło dziesiątej
pojawiają się stada sikorek", "Bywa, że do kuchni na
mgnienie oka zawita metafizyka", "Upalnego jesiennego dnia
kawa w przedwojennej filiżance niesie wiele nadziei", "Czasami
wieczorem z ganku można oglądać sosny w niskim, czerwonym
słońcu"...
Do każdego obrazu
jest dołączony krótki komentarz i zdjęcie, które czasem
przedstawia coś, a czasem fragment nie wiadomo czego, tak jakby
autorem zdjęć było małe dziecko widzące świat po swojemu.
Taki "Emów"
każdy mógłby stworzyć sam (pod względem fotograficznym), choć inspiracją dla autorki był z
pewnością fakt, że dom który opisuje ma prawie 100 lat, a więc był to dom z duszą, czego raczej nie da się powiedzieć o typowych blokach.
Myślę, że w moim "Emowie" byłyby unoszące się nad rzeką jesienne mgły, zapach lawendy pod oknem, letnie słońce wpadające przez okienne rolety i sernik z wiśniami..
Myślę, że w moim "Emowie" byłyby unoszące się nad rzeką jesienne mgły, zapach lawendy pod oknem, letnie słońce wpadające przez okienne rolety i sernik z wiśniami..
Tytuł: Emów od świtu do świtu
Autor: Weronika
Naszarkowska-Multanowska
Wydawnictwo: Dwie Siostry 2010
Wiek:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz