Chomik Wincent opowiada o artystach – Stanisławie
Wyspiańskim i Janie Matejko. A robi to całkiem zajmująco; trochę ciekawostek z
życia artysty, ale przede wszystkim sztuka – jaka technika, skąd inspiracje,
najważniejsze dzieła. Zachęca też do twórczych prób młodych
czytelników - dowiemy się, jak zrobić witraż, narysować piękny pastelowy kwiat
lub rycerską zbroję.
Część o Stanisławie Wyspiańskim opowiada, jak bardzo wszechstronny to był artysta. Malował, rysował, tworzył witraże i sztukę użytkową, a nawet pisał dramaty (‘Wesele”!) Najbardziej jednak lubił rysować dzieci, przede wszystkim
swoje. Fascynowała go zmienność przyrody; swój widok z okna na kopiec
Kościuszki narysował 40 razy!
Jan Matejko tworzył w nieco wcześniejszym okresie i najbardziej lubił malarstwo historyczne z mnóstwem detali. Na wielu obrazach
umieścił siebie (Stańczyk!), lub swoją żonę (królowa Bona), czasem córkę. To dzięki
Matejce wiemy, jak wyglądali polscy władcy i królowie😉
Książki o
sztuce z udziałem chomika Wincenta powstały tylko dwie, a szkoda. Ten cykl
świetnie przybliża artystów i ich dzieła nieco starszym dzieciom. Książki są nieprzeładowane
informacjami, potrafią zainteresować.
Mali fani motoryzacji potrafią godzinami
bawić się ulubionym autkiem. Auto jedzie po dywanie-autostradzie, przemierza
las książek, zdobywa powierzchnię niegościnnej planety czyli kuchenny stół itd.
W ten zaczarowany dziecięcy świat trochę udało się wniknąć autorom książki
„Naughty Bus”. Tytułowy, niezbyt grzeczny autobus nieopatrznie zderza się z
talerzem pełnym jedzenia, przez co musi iść do ogrodu, gdzie z kolei spotyka
rybki w stawie, a i tam jego przygody wcale się nie kończą.
Oprócz dynamicznych zdjęć, świetna jest książkowa czcionka, która trochę odzwierciedla przygody głównego bohatera. Nie jest to element statyczny, lecz próbuje wejść w interakcje z czytelnikiem.
Stara niania
szyje zasłonę z niebieskiego materiału, gdzie aż się kłębi od dzikich zwierząt.
Gdy tylko zaśnie, zwierzęta ożywają i żyją własnym życiem...
„Niebieska
zasłona” to opowieść z pogranicza jawy i snu. Zwierzęta tkwią nieruchomo na
materiale, ale gdy niania zasypia, zaczynają biegać. Cala historia przypomina trochę wczesne dzieciństwo; to przecież bardzo małe dzieci spędzają dużo czasu przyglądając
się materiałom i sprzętom wokół siebie. Te starsze już nie mają na to czasu
zajęte bieganiem, nie mówiąc już o dorosłych.
„Niebieska
zasłona” nie jest raczej dziełem wybitnym jeśli chodzi o opowiadania, a raczej ciekawostką, że V.Woolf napisała też coś dla dzieci. Dobra
opowieść do przeczytania dziecku przed snem😉
Więcej dziecięcych książek napisanych przez znanych pisarzy TU
Lubię książki z alfabetami, w jakiś sposób odzwierciedlają ilustracyjne trendy, jakie panują w dziecięcej
literaturze w danym momencie. Z tych wydanych w ciągu ostatnich dwóch dekad
pewnie najbardziej nietypowy jest alfabet zilustrowany przez M.Ignerską. Jestem
fanką jej twórczości i żałuję, że ostatnimi laty jakoś mniej jej ilustracji
w książkach dla dzieci.
A jaki jest "Alfabet"? Przede wszystkim
znajdziemy tu bezcenny brak dosłowności, bardzo częsty u Ignerskiej. Obecnie
chyba nikt nie odważy się wydać książki z alfabetem, gdzie pierwsza litera obrazka to nie to samo co omawiana literka. Autorzy książki liczą na
inteligencję małego czytelnika i mają rację, bo dzieci lubią zagadki, a nudzą się,
gdy wszystko jest podane na tacy. U Ignerskiej w kształt liter alfabetu
układają się ciała bohaterów, w nie zawsze przewidywalnych pozycjach; wózek z dzieckiem tworzy „G”, dwaj koledzy „H”, zakochana para „M”, babcia z laską to
„R”, pasmo gór to „W”, a czasem chodzi po prostu o emocje i marzenia
(sztangista „V”).
Moja 8-latka bardzo chciałaby mieć siostrę, ale nie brata, bo ma ich w domu już 3. W podobnej sytuacji jest też książkowa Thekla. Ma 3 starszych braci, i stąd czuje się czasem trochę samotna. Z drugiej jednak strony docenia i lubi ten chłopakowy świat, choć nie zawsze jest miło i przyjemnie. Chłopcy czasem śmieją się i z fantazją wygłupiają, a czasem krzyczą, biją się i niszczą coś przy okazji.
To, co w książce kluczowe, to zdjęcia. Naturalne, pełne emocji i energii czyli takie, jakie jest
dzieciństwo.
Właściwie świat opisany w książce jest nie
tylko chłopakowy, to po prostu sceny z życia pewnej rodziny, widziane z punktu
widzenia 8-latki. Podobny album mógłby powstać o życiu każdej
rodziny, gdzie są momenty lepsze i gorsze, a przeważają zwykle te zwyczajne, które i tak po latach wspominane są z
nostalgią.
Nie jest łatwo uważnie słuchać. Czasem wiele rzeczy zakładamy z góry; sens wypowiedzi, intencje rozmówcy,
interpretacje zdarzeń. Trochę to w komunikacji pomaga, ale też czasem
przeszkadza– nie słuchamy siebie nawzajem
zbyt uważnie, przez co trudniej się porozumieć.
Do uważnego słuchania zachęca trochę
przewrotna książka J.Klassena „Gdzie jest moja czapeczka?” Miś szuka swojej
czapeczki, w pewnym momencie nawet ją widzi (a nawet tego, kto ją zabrał!),
uważne słuchanie i patrzenie utrudniają mu jednak jego własne emocje; choć w
czasie poszukiwań spotyka wiele zwierząt, jego myśli cały czas są skupione na
czapeczce.
To krótkie opowiadanie ma też trochę
charakter detektywistyczny; winowajca, gdzieś między słowami, przyznaje się do
zarzucanych mu czynów. „Gdzie jest moja czapeczka?” zachęca jednak przede
wszystkim do uważnego słuchania i koncentracji na chwili obecnej.
Klassen napisał w sumie 3 książki, gdzie przewija się motyw kapelusza. Autor wykorzystał go, by przyjrzeć się z
bliska ludzkiemu zachowaniu. W części „Gdzie jest moja czapeczka?”
zachęca do uważnego słuchania, w kolejnej zaś części, która również ukazała się
w Polsce - „O!Kapelusz!” - autor używa kapelusza jako swoistego weryfikatora,
która ma ukazać wewnętrzne motywacje i pragnienia bohaterów. Z drugiej części trylogii
(„This is not my hat”), której dotąd w Polsce nie było (a którą można obejrzeć
na yt), czytelnik dowiaduje się, że każdy, nawet najbardziej sprytny plan, może
zostać odkryty.
Cała kapeluszowa trylogia opiera się na
kradzieży tytułowego kapelusza/czapeczki (choćby tylko w marzeniach). Klassen użył tej
dość stresującej sytuacji, by w sposób bardzo prosty ukazać/zdemaskować
rozmaite oblicza natury ludzkiej.
Nie da się nie zachwycać Klassenem,
którego książki zaciekawią zarówno maluchy, jak i dadzą do myślenia dorosłym.
Jeśli ktoś jest już znużony misiowymi tematami w literaturze dziecięcej, warto
zajrzeć do Klassena. Jego książki to dowód na to, że mimo pozornego dobrostanu w
literaturze, masa książkowych/życiowych tematów wciąż jest omijana/nie odkryta
przez dziecięcych pisarzy. Krzepiące jest też to, że Klassen wierzy w
inteligencję czytelnika; nie wszystko trzeba opisywać dosłownie – o ileż
większa jest wtedy radość z czytania!;)
W części „O! Kapelusz!” warto jeszcze
zwrócić uwagę na zmieniające się pory dnia. To, co przydarza się w dzień, w
nocy nabiera innego charakteru. Noc ujawnia prawdziwe pragnienia, nawet te
najbardziej ukryte.
Z całej trylogii „O!Kapelusz!” ma
najbardziej optymistyczną puentę – to te żółwie w kapeluszach spokojnie płynące
ku gwiazdom. Pozostałe części kończą się przemocą, żaden z bohaterów nie
weryfikuje swojej postawy i nie przechodzi przemiany, która przecież – nawet w
przypadku kradzieży kapelusza – zawsze jest możliwa.
„O!Kapelusz” to książka, obok której
można przejść obojętnie, a można też jej się przyjrzeć z bliska i pomyśleć o
wielu ciekawych sprawach.
Klassen należy do najciekawszych twórców współczesnej literatury dziecięcej. W zeszłym roku ukazała się niezwykła "The Rock from the Sky". Chciałoby się, by i w Polsce ktoś wydał tą książkę.
Inna książka z ilustracjami Klassena i wydana w Polsce to "Sam i Dave kopią dół" a także "Laszlo boi się ciemności"